"Nie stać nas na samochody z hybrydowym silnikiem" - alarmuje w rozmowie z serwisem tvp.info Stanisław Jałowiecki z PO.

Samochody rządowe to jeszcze pół biedy. Problem w tym, że unijne przepisy ingerują także w pojazdy, które będą kupowane także przez samorządy. Dotyczy to na przykład miejskich autobusów czy śmieciarek.

Co prawda unijni urzędnicy nie żądają wprost, by wszystkie kupowane pojazdy były hybrydowe, ale do wszystkich przetargów wprowadzone ma być "kryterium ekologiczne". Oznacza to ni mniej ni więcej, że firmy oferujące standardowe auta, będą miały pod górkę z wygraniem takiego przetargu.

Takie kryterium od 2010 roku będzie dobrowolne, ale już od 2012 obowiązkowe. "Oznacza to większe wydatki dla budżetu, bo takie samochody są ciągle o wiele droższe" - argumentuje w serwisie tvp.info Stanisław Jałowiecki.

W Polsce tylko u kilku dealerów można zakupić pojazdy z silnikiem hybrydowym. Najtańsza wersja podstawowa takiego auta to wydatek miniumum 86 tysięcy złotych.