Sikorski chciał spotkania z prezydentem
To był gorący dzień na politycznych szczytach. Wszystko przez tekst DZIENNIKA z fragmentami rozmowy Radosława Sikorskiego z Lechem Kaczyńskim o tarczy antyrakietowej. Szef MSZ chciał po publikacji załagodzić konflikt. Ale na rozmowę z prezydentem nie pozwolił mu premier Tusk - pisze DZIENNIK.
- Czy prezydent i premier potrafią współpracować?
- Prokurator chce przesłuchać Lecha Kaczyńskiego
- "Na miejscu Kaczyńskiego uciekłbym na bezludną wyspę"
- Amerykanin odniesie się do burzy wokół Sikorskiego
- Tusk zakazał spotkań z prezydentem?
- PO i PiS zapomniały o interesie państwa
- Kto jest winny: Sikorski czy Kaczyński?
- Prokuratura poszuka źródeł przecieku z rozmów prezydenta
- POPiSowa kłótnia o wyciek informacji
- Kamiński: Coś jest nie tak, ale to nie my
- "Wojnę Sikorskiego z Kaczyńskim wygra Tusk"
- Sikorski celowo opóźnia negocjacje?
- Sikorski: Można być prezydentem, ale i chamem
- Jak prezydent przesłuchiwał Sikorskiego
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Pałac Prezydencki, kancelaria premiera i MSZ milczały cały dzień. Szef dyplomacji od rana próbował umówić się z prezydentem, żeby łagodzić sytuację. Półtorej godziny przed rozmową zadzwonił do pałacu i zapowiedział, że nie może przyjechać, bo na jego spotkanie z prezydentem nie godzi się premier Tusk - podają źródła w pałacu.
W tekście przedstawiliśmy fragmenty tajnej rozmowy z 4 lipca między prezydentem a szefem dyplomacji. Z zachowania Kaczyńskiego wynikało, że kompletnie nie ufa Sikorskiemu i posądza go o zdradę interesów państwa. Żaden z bohaterów historii nie chciał wczoraj zabrać głosu. Milczeli Donald Tusk, Lech Kaczyński, Radek Sikorski.
Do wieczora komunikat wydało jedynie prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Czytamy w nim, że BBN do zamknięcia polsko-amerykańskich rozmów nie będzie komentowało przecieku fragmentów z tajnej rozmowy. Biuro tłumaczy to "poczuciem odpowiedzialności za pomyślny przebieg negocjacji”. A wieczorem podało natomiast, że zawiadamia prokuraturę.
Sam Sikorski od świtu dzwonił do dwóch urzędników Kancelarii Prezydenta. Prosił o szybkie spotkanie z Kaczyńskim. "Był ugodowy, powiedział, że zależy mu na uspokojeniu sytuacji" - mówi informator DZIENNIKA. Prezydent zgodził się przyjąć go o 16.
Między drugą a trzecią nastąpił gwałtowny zwrot akcji. Minister ponownie zatelefonował do pałacu. Powiedział, że nie może przyjechać. Argumentował, że na jego rozmowę z Kaczyńskim nie godzi się Tusk. Powód? "Sikorski relacjonował, że premier nie chce eskalowania napięcia między szefem dyplomacji i głową państwa" - twierdzi rozmówca DZIENNIKA. Co na to MSZ? Oficjalnie odmawia komentarza. Jednak ważny urzędnik resortu powiedział nam: "Wariant spotkania był rozważany. Chodziło o to, żeby wylać trochę wody na rozżarzone węgle".




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!