Koncert życzeń ministrów Tuska
Ministrowie mieli ciąć wydatki, a tymczasem chcą więcej pieniędzy. Do Ministerstwa Finansów spływają dodatkowe żądania z różnych resortów. I tak minister Kopacz chce prawie dwa razy więcej pieniędzy, niż jej przyznano. A w swoich żądaniach nie jest odosobniona. Pozostałe resorty też krzyczą o więcej.
- Rząd tnie finanse armii
- Politycy po cichu dają sobie podwyżki
- PO za karę zabierze prezydentowi pieniądze
- Schetyna: Dymisje w rządzie dopiero jesienią
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 3°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Apetyt ministrów mocno przerósł oczekiwania premiera Tuska i resortu finansów. Plany wydatków budżetowych na rok 2009 wielu przypadkach wykraczają poza wytyczone ramy. Ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Dlatego do resortu finansów trafiły jeszcze większe żądania.
Ministrowie przesłali listę dodatkowych zadań, na które chcieliby dostać pieniądze. Jak wylicza "Rzeczpospolita", minister zdrowia otrzymała 3,6 mld zł, a chciałaby 6 mld zł, minister gospodarki domaga się dodatkowo 1,5 mld zł. O zwiększenie limitu przyszłorocznych wydatków wystąpili również minister nauki i szkolnictwa wyższego oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego.
Tak się nie zachowuje zgrana drużyna - pisze "Rzeczpospolita". Nie chodzi tylko o ogromne apetyty bez patrzenia się na innych i możliwości budżetu. Co może jeszcze bardziej bulwersujące, ministrowie swoich żądań nie załatwiają we własnym gronie. Wszystko odbywa się w świetle jupiterów.
Według publicysty "Rzeczpospolitej" Piotra Gabryela, podczas konstruowania budżetu państwa - jak co roku - górę nad Polską bierze Polska resortowa. A mogłoby się tak nie dziać, gdyby rząd był rządem, a ministrowie - jego członkami - konkluduje.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!