Prezydent chce milionów na kancelarię
Kancelaria Prezydenta skarży się, że 160 milionów złotych to dla niej za mało. Żąda, by przyszłym roku dano jej o 30 milionów więcej. Wskazuje na ekstra wydatki, związane z licznymi uroczystościami w 2009 roku, które Lech Kaczyński chce obchodzić z pompą.
- Rekordowa świta prezydenta
- PO zagląda do kieszeni prezydenta
- Kaczyński forsuje człowieka Kwaśniewskiego
- PO chce wyrwać 200 milionów złotych
- Urzędnicy Tuska najwięcej wydają na hotele
- PO za karę zabierze prezydentowi pieniądze
- SLD chce obciąć fundusze KRRiTV
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W sumie Lech Kaczyński planuje wydać 188,9 miliona złotych. "Gazeta Wyborcza" dotarła do projektu budżetu kancelarii, który trafił już do ministra finansów. Okazuje
się, że lwią część wydatków - bo 130 milionów złotych - pochłonie pozycja o nazwie "bieżące funkcjonowanie".
Co się pod tym kryje? Na pewno wypłaty dla urzędników i rachunki. Ale nie tylko. Chodzi też o organizację wielkich imprez. "Będzie między innymi 70. rocznica wybuchu II wojny
światowej, 20. rocznica Okrągłego Stołu, piąta rocznica wejścia Polski do UE i 10. rocznica wstąpienia Polski do NATO. Prezydent zamierza uczcić te wydarzenia w odpowiedni sposób" -
powiedział "Gazecie Wyborczej" Piotr Kownacki, szef Kancelarii Prezydenta.
>>>Przeczytaj, jak rząd zamierza zabrać prezydentowi pieniądze
Gazeta przypomina, że w 2010 roku będą wybory prezydenckie, a Lech Kaczyński zapowiedział starania o reelekcję. Uroczystości mogą być więc okazją do promowania kandydata, czyli prowadzenia
kampanii przedwyborczej.
To prawdopodobny scenariusz. Doświadczenie uczy bowiem, że wielkie uroczystości - jak choćby te ostatnie związane z rocznicami Porozumień Sierpniowych i powstania Wolnych Związków Zawodowych
- bywały pretekstem do prowadzenia politycznych walk.
Nie ma też co liczyć na to, że wydatki na Kancelarię Prezydenta zmniejszą się, bo urzędnicy będą cięli koszty związane na przykład z prowadzeniem prezydenckich rezydencji.
"Rezydencja w Wiśle jest podarunkiem od narodu, więc niezręcznie byłoby ją sprzedawać. Gdy Lech Kaczyński obiecywał, że ograniczy liczbę rezydencji, nie wiedział o tym. Willę
w Juracie prezydent bardzo lubi i często spędza tam weekendy. W Lucieniu organizujemy spotkania intelektualistów, dlatego też nie ma mowy o sprzedaży" - mówi "Gazecie
Wyborczej" minister Kownacki i dodaje, że będzie zachęcał prezydenta do sprzedaży ośrodka w Klarysewie.
Wydatki na pensje też nie są niższe. Kancelaria Prezydenta nie odpowiedziała "Gazecie Wyborczej" na pytanie o liczbę nowych urzędników, ale z wyliczeń Platformy wynika, że
Lech Kaczyński zatrudnia o 150 osób więcej niż Aleksander Kwaśniewski.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!