Palikot: Kurtyka powinien strzelić sobie w łeb
Janusz Palikot nie zostawia suchej nitki na władzach IPN. "To jest typowy numer pisowski. Najpierw robimy kupę w salonie, a potem mówimy, że ten, kto zrobił kupę, jest prześladowany" - tak komentuje doniesienia o naciskach PO na Instytut. Oskarża za to PiS, że wykorzystuje IPN do walki politycznej. I dodaje, że "gdyby Janusz Kurtyka był człowiekiem honoru, strzeliłby sobie w łeb".
- Polityk PO: Będę bronił IPN
- IPN: PO nie naciskała na zwolnienie historyka
- Wałęsa rozprawia się z IPN
- Cenckiewicz: Gram jako napastnik-egzekutor
- "Dzwoniłam do IPN, bo działał pokrętnie"
- Borusewicz: Kaczyński idzie drogą Wałęsy
- Palikot: Prezydent próbuje dźwignąć trupa
- Chlebowski: Przyzwyczajmy się do Palikota
- Palikot: Prezydent to bachor. Biega i szaleje
- Palikot chciał oskarżyć prezydenta o picie
- Cenckiewicz: Tu chodzi o głowę prezesa IPN
- IPN a sztuka przyrządzania fondue
- Eksperci dla PO: Władze IPN do wymiany
- Nie ma nieszkodliwych agentów SB
- Szef IPN oskarża, Borusewicz obraca w żart
- "Odszedłem z IPN przez brutalne ataki rządu"
- Bezimienna Kurtyka straszy w IPN
- Palikot o aktach IPN: Spalić to esbeckie szambo
- Błazen Palikot - bohater naszych czasów
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Poniedziałek 2012-05-28

temp. min 2°C max. 25°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"A kto zrobił kupę w salonie? Kto narozrabiał? Kto upartyjnił Instytut Pamięci Narodowej? Kto doprowadził do tego, że wstydzimy się tej instytucji, której Janusz Kurtyka powinien się wstydzić" - wytyka Prawu i Sprawiedliwości Janusz Palikot.
W tej krytyce idzie zresztą dalej. "Instytut jest wykorzystywany do walki politycznej. Pieniądze budżetowe idą na działalność partyjną, na zakłamanie historii" - ostro atakuje władze IPN. "To są ludzie, którzy w ramach polityki historycznej próbowali fałszować historię i pokazać, że <Solidarność> była bez Lecha Wałęsy, a rok 1968 bez Adama Michnika" - wylicza polityk PO.
"Z takimi czarodziejami nie chcę mieć nic wspólnego" - dorzuca Palikot. "Nawet gdyby były naciski, to byłyby usprawiedliwione. Ale pewien jestem, że nie było" - podsumowuje.
W TVN24 Palikot stwierdził natomiast, że "gdyby szef Instytutu był człowiekiem honoru, wtedy strzeliłby sobie w łeb". "Nie odwracajmy kota ogonem. Kurtyka tak poprowadził IPN, że zniszczył jego wiarygodność" - stwierdził Palikot. "Należy rozwiązać tę instytucję i założyć od nowa, bo się nie sprawdziła się" - dodał.
>>>Autor książki o Wałęsie: Jestem egzekutorem
Takie ostre stanowisko swojego partyjnego kolegi tonuje jednak Donald Tusk. Broni Instytutu Pamięci Narodowej i prawa historyków do swobodnego prowadzenia badań.
"Już w sytuacji najbardziej krytycznej, gdy ruszyła gorąca debata wokół książki panów Cenckiewicza i Gontarczyka o Lechu Wałęsie, bardzo wyraźnie mówiłem, że niezależnie od tego, jak oceniam jej treść, wydźwięk, kontekst polityczny i intencje autorów, będę zawsze robił wszystko, by swoboda badań naukowych była w Polsce zagwarantowana" - zapewnia premier.
"Państwo jest demokratyczne, kiedy ukazują się także książki, które nie podobają się premierowi i marszałkowi Senatu" - dodaje Donald Tusk.
>>>Przeczytaj o zarzutach Kurtyki pod adresem Borusewicza
Prezes Instytutu Pamięci Narodowej Janusz Kurtyka oskarżył ludzi z biura marszałka Bogdana Borusewicza o wywieranie nacisków politycznych na IPN. Twierdzi, że dzwonili do gdańskiego oddziału IPN, w którym pracował Sławomir Cenckiewicz, i grozili, że wydanie książki o domniemanej współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa odbije się na budżecie Instytutu.
Sławomir Cenckiewicz, który po zamieszaniu wokół publikacji o byłym prezydencie, odszedł z IPN, również oskarżył Platformę Obywatelską o "nieuzasadnione i brutalne ataki". Instytut zaprzeczył jednak wówczas, by były jakieś polityczne naciski. Kilka dni później prezes IPN zmienił zdanie i oświadczył, że jednak były.
>>>Cenckiewicz o "brutalnych atakach rządu"
Marszałek Senatu odrzuca te oskarżenia i bagatelizuję sprawę. "To jak w tym dowcipie, że dają rowery na Placu Czerwonym. Okazało się, że nie dają, ale kradną" - żartuje Bogdan Borusewicz.
Za Borusewiczem wstawia się szef klubu Platformy Zbigniew Chlebowski. "To zupełnie nieprawdziwe oskarżenia, rozmawiałem z Borusewiczem. Jesteśmy za otwartymi archiwami dla każdego, a Kurtyka potrzebuje teczek, którymi będzie grać" - mówi w Radiu ZET.
Ostrych słów pod adresem szefa IPN nie szczędzi też Ryszard Kalisz. "Jeżeli pod wpływem telefonu Kurtyka zwolnił Cenckiewicza, to ma słaby charakter i nie ma kompetencji do kierowaniem IPN. Wystawił sobie najgorsze świadectwo" - twierdzi poseł Lewicy.
"Mówi się, że Cenckiewicz odszedł, bo mu się robić nie chciało" - podsumowuje ironicznie w Radiu ZET Stanisław Żelichowski z PSL.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!