Syn Ćwiąkalskiego na prawniczej aplikacji
W tym roku tylko co czwarta osoba zdała egzaminy na aplikację prawniczą. Udało się to synowi ministra sprawiedliwości. Piotr Ćwiąkalski dostał się na aplikację notarialną w Krakowie. Smaczku dodaje jednak małe oszustwo. Jak podaje onet.pl, powołując się na reporterów "Teraz My", pytany, czy jest synem ministra, odparł, że nie. "Żaden z dziennikarzy TVN nie kontaktował się z moim synem" - twierdzi minister Zbigniew Ćwiąkalski.
- Dziennikarze: Pracownicy Ćwiąkalskiego mataczą
- Ćwiąkalski: Strajk sędziów to strzał w stopę
- Resort Ćwiąkalskiego ustawił przetarg?
- Kobieta życia zmiękczyła Ćwiąkalskiego
- Ćwiąkalski: Wolę pozostać ministrem
- "Ćwiąkalski kupuje sędziów i prokuratorów"
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Reporterzy tvn-owskiego programu "Teraz MY" informacje o pomyślnym zdaniu państwowego egzaminu przez syna ministra musieli potwierdzać w Ministerstwie Sprawiedliwości. Bo pytali o to samego Piotra Ćwiąkalskiego, ale ten odparł, że nie jest synem ministra, i że to przypadkowa zbieżność nazwisk.
"Dziennikarze nie kontaktowali się z moim synem. Insynuacje, że mój syn kłamał, nie przyznając się do ojca, powodują w takim kontekście utratę mojej wiary w rzetelność niektórych dziennikarzy" - napisał Zbigniew Ćwiąkalski.
Dodaje, że syn ma 25 lat i nie mógł mu zabronić przystępować do egzaminu w tym roku.
"Zdawał na tych samych zasadach co inni. Nie uważałem za właściwe, aby kogokolwiek uprzedzać o planach syna, aby nie zarzucił mi on jakiegokolwiek wpływania na wyniki jego egzaminów" - zapewnił minister.
Ale gdy dziennikarze zapytali Piotra Ćwiąkalskiego, czy jest synem ministra, odpowiedział mailowo, że to przypadkowa zbieżność nazwisk.
Minister Ćwiąkalski zapewnił, że pytania na egzamin przygotowywały zespoły fachowców delegowanych przez Naczelną Radę Adwokacką, i nie miał on na nie wpływu.
"Jeśli to prawda, to niestety może to oznaczać, że wracają stare czasy. Dzieci wpływowych prawników dostają się, a zwykli śmiertelnicy mogą sobie pomarzyć" - komentuje w rozmowie z reporterem "Teraz MY" były minister sprawiedliwości, Zbigniew Ziobro.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!