Odwołany szef KRUS fałszuje dokumenty?
Mocne oskarżenia pod adresem zdymisjonowanego szefa Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego. "Newsweek" twierdzi, że Roman Kwaśnicki wciąż rządzi w KRUS i fałszując dokumenty załatwia posady dla kolegów z PSL. O sprawie wie już CBŚ i minister od spraw korupcji Julia Pitera.
- KRUS pójdzie z torbami
- PSL nie daje zreformować KRUS
- Odwołany za nepotyzm znów będzie dyrektorem
- W KRUS po staremu. Króluje nepotyzm
- Jak były prezes przejął osiem milionów
- Co minister PSL ma wspólnego z PKO BP?
- PSL znów rozdaje swoim ludziom posady
- Minister odebrał stołek szefowi KRUS
- Sawicki: Prezes KRUS nie złamał ustawy
- Ujawniamy raport o przekrętach w KRUS
- Rolnicze emerytury łamią konstytucję?
- Sawicki: W KRUS nie było nepotyzmu
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Romana Kwaśnickiego pozbawiono władzy w KRUS miesiąc temu, co było pokłosiem ciągnących się pogłosek o nepotyzmie i kumoterstwie w tej instytucji. Tymczasem - jak pisze "Newsweek", powołując się na informatora w KRUS - ludowiec ma kręcić się wokół spraw rolniczej ubezpieczalni i to na dodatek łamiąc prawo. Chcąc załatwić posady dla partyjnych kolegów, miał - według źródła tygodnika - posunąć się nawet do fałszowania dokumentów.
Pracownicy KRUS zawiadomili już o aferze Centralne Biuro Śledcze oraz minister od spraw korupcji Julię Piterę. Na razie nie wiadomo, co zrobią w sprawie Romana Kwaśnickiego.
>>>Zobacz, jak minister Sawicki broni szefa KRUS
A zarzuty są mocne. Chodzi o fałszowanie dokumentów w wewnętrznym systemie KRUS. Tam publikowane są zarządzenia kierownictwa. Ponieważ minister rolnictwa nie powołał jeszcze nowego prezesa po Kwaśnickim, pracownicy Kasy nie powinni znajdować teraz w systemie żadnych nowych zarządzeń. Tymczasem znajdują. Dociekliwi urzędnicy sprawdzili, kto się pod dokumentami podpisuje. Okazało się, że Kwaśnicki.
Dotąd prezes KRUS publikował swoje zarządzenia najpóźniej jeden dzień po złożeniu pod nim podpisu. Teraz próbuje udowodnić, że tuż przed swoją dymisją zmienił przyzwyczajenie.
22 września w systemie znalazły się dokumenty, które Kwaśnicki miał podpisać niemal 3 tygodnie wcześniej. Co ciekawe - podpisał je 3 września, czyli na dzień przed dymisją.
Informator "Newsweeka" sugeruje, że zarządzenia mogły być bezprawnie antydatowane, czyli preparowane tak, by miały wiążącą moc. Co więcej, zarządzenia miały otworzyć drogę do tworzenia posad dla zaufanych ludzi Kwaśnickiego. Dokumenty utworzyły bowiem stanowiska wicedyrektorów oddziałów KRUS w Zielonej Górze i Bydgoszczy.
>>>Przeczytaj o nepotyzmie w rolniczej kasie
Pierwszą z posad objął znajomy eksprezesa z jego rodzinnych stron, również działacz PSL, Marek Majcher. Przed podjęciem pracy w KRUS był kierownikiem działu przyjęć towaru hipermarketu Carrefour Jelenia Góra - pisze "Newsweek".
Ludowcy odcinają się od Romana Kwaśnickiego. Stanisław Żelichowski tak skomentował w Radiu ZET podejrzane praktyki byłego szefa rolniczej kasy: "Kwaśnicki nie rządzi w KRUS. Organy ścigania powinny się zająć prezesem KRUS jeśli podpisał rozporządzenie i złamał prawo" - mówi polityk PSL.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!