Będzie śledztwo ws. gróźb prezydenta?
Były premier chce wiedzieć, czy ktoś poniesie odpowiedzialność za groźby wobec Moniki Olejnik. "Czy prokurator podejmie śledztwo z urzędu w zakresie groźby karalnej?" - pyta na swoim blogu w portalu onet.pl Leszek Miller. I porównuje Lecha Kaczyńskiego do oskarżanego o łamanie demokracji i dławienie mediów prezydenta Gruzji Micheila Saakaszwilego.
- Olejnik: Prezydent mi groził
- Olejnik: Szef Kancelarii Prezydenta kłamie
- Kownacki przyłapany na kłamstwach
- Kaczyński: Kobietom wierzy się bardziej
- Rada nie zajmie się groźbami Kaczyńskiego
- Olejnik płakała, prezydent przeprosił
- TVN nie daruje prezydentowi za Olejnik
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Leszek Miller pisze, że Adam Michnik czuł się bardzo dumny widząc Lecha Kaczyńskiego u boku prezydenta Gruzji na wiecu w Tbilisi. "Dał temu wyraz pisząc, że prezydent Kaczyński zachował się w <godny sposób>, a jednocześnie zgodny <z polskim wyobrażeniem etosu wolności, honoru, tradycji historycznej i rozumu politycznego>" - pisze były premier. Przypomina przy tym, że "Micheil Saakaszwili jest zwykłym watażką, który we własnym kraju oskarżany jest o łamanie demokracji i fałszerstwa wyborcze oraz o dławienie opozycji i wolnych mediów. W listopadzie ubiegłego roku wydał on rozkaz gruzińskim antyterrorystom najechania studia Imedi TV. Oddział żołnierzy z bronią maszynową sprawnie aresztował niepokornych dziennikarzy, a nadawanie stacji zostało brutalnie przerwane".
"Kolega i polityczny przyjaciel gruzińskiego dyktatora postanowił iść w jego ślady" - pisze o Kaczyńskim Miller. I wylicza groźby, jakie pod adresem dziennikarki rzucał prezydent. "<Jest pani na mojej krótkiej liście>, <pożałuje pani tego>, <wykończę panią>, <nie obronią pani agenci służb specjalnych Walterowie>, takimi słowy zwrócił się polski prezydent do Moniki Olejnik po programie <Kropka nad i>. Jakby tego było mało użył sformułowania <Stokrotka>, co miało znaczyć rzekomą współpracę znanej dziennikarki ze służbami specjalnymi. Nie tylko ekipa TVN, ale również obsługa techniczna i dziennikarze belgijscy w niemym osłupieniu słuchali chamskich gróźb i krzyku" - pisze Miller.
Były premier zastanawia się przy tym, czy prokurator podejmie śledztwo z urzędu w zakresie groźby karalnej? "Czy posłowie w Sejmie zechcą dowiedzieć się, w jaki sposób głowa państwa wykańcza osoby ze swojej czarnej listy i na czym to polega? Czy dziennikarze upomną się o swoją koleżankę? Czy stacja TVN stanie w obronie swojego pracownika? Czy rzecznik praw obywatelskich pochyli się nad deptanymi prawami obywatelki RP?" - pyta Miller. I wreszcie pyta Adama Michnika, czy "dalej będzie dumny z polskiego prezydenta?".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!