Olejnik oburzona na Kownackiego
Dziś szefostwo TVN rozważy, czy wycofa skargę z KRRiT na prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który użył ostrych słów w rozmowie z Moniką Olejnik. Sam prezydent przyznaje, że zdarzało mu się być „sympatyczniejszym wobec dam”. Wypiera się jednak niektórych sformułowań, które miały paść w ich rozmowie - pisze DZIENNIK.
- Olejnik płakała, prezydent przeprosił
- Olejnik: Prezydent mi groził
- Olejnik: Szef Kancelarii Prezydenta kłamie
- Kownacki przyłapany na kłamstwach
- Kaczyński: Kobietom wierzy się bardziej
- TVN nie daruje prezydentowi za Olejnik
- Prezes TVP zdjął materiał o Kaczyńskim
- Hazard zgubił Monikę Olejnik
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W piątek wieczorem wyglądało, że sprawa jest zakończona. Prezydent wysłał Monice Olejnik kwiaty i telefonicznie przeprosił ją za swoje zachowanie po środowym programie "Kropka nad i" w TVN 24. Przypomnijmy, że po nagraniu Lech Kaczyński niezadowolony, że dziennikarka nie broniła jego brata, wykrzyczał, że "wykończy ją", "że znalazła się na jego liście" i "pożałuje tego". Olejnik przeprosiny przyjęła i w rozmowie z DZIENNIKIEM uznała sprawę za zakończoną.
W weekend jednak doszło do kolejnego starcia. "To, co zostało napisane o starciu prezydenta Lecha Kaczyńskiego z Moniką Olejnik, jest grubą przesadą" - twierdzi Piotr Kownacki. Te słowa niezwykle oburzyły dziennikarkę, która uważa, że skoro Kownacki nie był świadkiem całej sytuacji, nie może na ten temat się wypowiadać. Na antenie Radia Zet, w którym pracuje, wygłosiła oświadczenie. "Piotr Kownacki nie słyszał mojej rozmowy z Lechem Kaczyńskim i wypowiedzianych gróźb pod moim adresem. Cała sprawa skończyłaby się, gdyby minister Kownacki nie próbował bagatelizować tej historii" - powiedziała Olejnik. W rozmowie z DZIENNIKIEM powiedziała, że już w tej sprawie nie ma nic do dodania.
Wczoraj zabrał za to głos sam prezydent, który powiedział, że nie ma pretensji do swojego współpracownika, bo pewne sformułowania z ich rozmowy, o których mówiła Monika Olejnik, nie padły. Nie powiedział, które ma na myśli. Czy groźby o "wykończeniu" czy sugestie, że dziennikarka miała operacyjny pseudonim? Prasa pisała bowiem, że prezydent w czasie kłótni zwracał się do niej "Stokrotko, stokrotko". Co prezydent miał na myśli? "Nie wiem. Proszę spytać o to pana prezydenta" - mówi Monika Olejnik.
Lech Kaczyński wczoraj powiedział, że przeprosiny Monice Olejnik z jego strony należały się. "Uważam, że w naszej kulturze kobieta prawie zawsze ma rację, więc z tego powodu przeprosiłem. Na pewno zdarzało mi się w życiu być sympatyczniejszym wobec dam. Ze swojej strony sprawę uważam za zamkniętą. Mam nadzieję, że z pani redaktor również" - powiedział Lech Kaczyński.
Sprawa nie jest jednak jeszcze zamknięta. Dziś bowiem zapadnie decyzja, co TVN zrobi ze skargą na prezydenta, która w piątek została wysłana do KRRiT. Stacja nie rozstrzygnęła, czy zmieni zdanie po przeprosinach prezydenta. "Nie czytałem jeszcze tej skargi. Prawdopodobnie dziś się z nią zapoznam" - mówi DZIENNIKOWI Witold Kołodziejski, przewodniczący KRRiT.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!