Premier zarezerwował samolot wcześniej
Spór o lot na szczyt w Brukseli wszedł w nową fazę. Najpierw Kancelaria Prezydenta opublikowała listy, z których wynika, że Lech Kaczyński już niemal dwa tygodnie przed szczytem chciał zarezerwować rządowy samolot. DZIENNIK dotarł jednak do korespondencji kancelarii premiera. Z porównania dokumentów wynika, że potrzebę wylotu Donalda Tuska zgłoszono jeszcze wcześniej. A dokładniej, wcześniej o... 23 minuty!
- Jak prezydent nie dostał rządowego samolotu
- Sikorski: Prezydent to partyzant
- Tusk ustąpi prezydentowi
- W polityce sam uśmiech to za mało
- Kownacki: Premier mieszkał w samolocie
- Prezydent zapłacił za lot do Brukseli
- Kownacki przyłapany na kłamstwach
- Lech Kaczyński: Lecę na kolejny szczyt Unii
- Rząd kupuje samoloty. Nareszcie
- PO za karę nie da Kaczyńskiemu pieniędzy
- Olejniczak: Niech prezydent siedzi w domu!
- To kłótnia, a nie krach
- Wizerunek opoja
- Licytacja na lotnicze kwity
- Tusk o prezydenturze: Ja już miałem szanse
- Czym latają polskie VIP-y
- Kownacki: Niech Tusk zapłaci za samolot
- "Tusk powinien zapłacić za czarter"
- Prezes PiS: Rząd podważa konstytucję
- Pismo 5
- Pismo 3
- KPRM
- Pismo 6
- Pismo 1
- Pismo 2
- Pismo 7
- Pismo 4
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Nie wiadomo, skąd ten zbieg okoliczności. Dlaczego obie kancelarie tego samego dnia - 3 października - i mniej więcej o tej samej porze przypomniały sobie o samolocie, który będzie potrzebny za niemal dwa tygodnie?
Z porównania dokumentów, do których dotarł DZIENNIK, wynika jednak jasno, że szybszy był premier. O 9:54 z departamentu spraw zagranicznych kancelarii premiera do jej szefa przychodzi faks z prośbą o zarezerwowanie samolotu do Brukseli na 15 i 16 października.
Mijają dokładnie 23 minuty. Wtedy faks w kancelarii premiera dzwoni drugi raz. Tym razem przychodzi list z Pałacu Prezydenckiego...
Porównaj dokumenty:
Pierwszy korespondencję ujawnił pałac prezydencki. Fakt, że już 3 października rezerwowano samolot dla prezydenta miał dowodzić, że w tym sporze rację miał prezydent. Bo jeszcze w sobotę wicepremier Schetyna przekonywał, że żadnej korespondencji nie było.
W kolejnym piśmie datowanym na 13 października urzędnicy Kaczyńskiego podają godziny, w jakich chce lecieć prezydent.
Dzień później szef pułku lotniczego informuje obie strony, że samolot jest tylko jeden. Prosi o rozwiązanie problemu.
Tego samego dnia szef pułku informuje, że zgodnie z decyzją Kancelarii Premiera samolot ma zostać w Brukseli i być do stałej dyspozycji premiera. Załącza pismo od szefa Kancelarii Premiera Tomasza Arabskiego, który pisze, że maszyna jest w Brukseli stale potrzebna.
15 października prezydent prosi o udostępnienie mu dwóch samolotów JAK 40, by nimi polecieć do Brukseli. Urzędnicy premiera odmawiają. Piszą, że skoro polska delegacja poleciała już na
szczyt, to wniosek prezydenta "uważają za bezzasadny".




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!