Dziennik.plPolityka

Niedziela, 27 maja 2012

Imieniny: Jana, Juliusza, Radowita

Co samotny prezydent powie Unii o euro

2008-11-02 | Ostatnia aktualizacja: 19:02 | Komentarze: 0 | skomentuj

To już niemal pewne - na piątkowy szczyt Unii prezydent Lech Kaczyński poleci sam. Bez premiera Donalda Tuska. Rząd zastanawia się teraz, jak skłonić głowę państwa do zaprezentowania mapy drogowej dojścia do euro, którą we wtorek przyjęła Rada Ministrów - pisze DZIENNIK.

Pogoda

POLSKA

Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

W piątek przywódcy unijnych państw mają omówić sposoby przeciwdziałania skutkom kryzysu finansowego w Unii. Przed szczytem prawdopodobnie nie dojdzie już do spotkania Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem. Zamiast tego Pałac Prezydencki szykuje spotkanie z ministrem finansów Jackiem Rostowskim.

"Jak sądzę, prezydent będzie chciał się spotkać przed wylotem na szczyt przede wszystkim z ministrem finansów" - mówi współpracujący z Lechem Kaczyńskim eurodeputowany PiS Adam Bielan.

>>>Zobacz jak euro poróżniło Tuska i Kaczyńskiego

Szczyt zwołany przez Nicolasa Sarkozy’ego ma charakter roboczy i ma przygotować stanowisko na spotkanie w Waszyngtonie poświęcone globalnemu kryzysowi finansowemu. Rząd ma jednak jeden kłopot. Chciał się pochwalić na szczycie, że Polska przyjęła ścieżkę dojścia do euro, co pomaga stabilizować gospodarkę.

Politycy PO wątpią jednak, czy takie słowa padną z ust Lecha Kaczyńskiego. To efekt zeszłotygodniowych wypowiedzi prezydenta, który postraszył, że wprowadzenie unijnej waluty doprowadzi do realnego spadku zarobków o ponad 10 proc., a samą datę wprowadzenia w Polsce unijnej waluty wyznaczoną przez rząd 1 stycznia 2012 uznał za mało realną.

>>>Przeczytaj o kłótniach prezydenta z premierem

"Boję się, że na szczycie może być różnie. Wiem, że nie ma woli prezydenta i PiS do szybkiego przyjęcia euro i to jest problem dla Polski" - mówi szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Adam Bielan stara się obawy o szczyt rozwiać. "Myślę że w wystąpieniu pana prezydenta na szczycie nie będzie żadnych elementów konfrontacyjnych wobec rządu" - zapewnia współpracownik Lecha Kaczyńskiego.

Ale PO, by się zabezpieczyć od wszelkich niespodzianek, szykuje własny plan. "Niewykluczone, że rząd przyjmie stanowisko na szczyt łącznie z mapą drogową i poprosi prezydenta o jego zaprezentowanie podczas spotkania" - mówi DZIENNIKOWI jeden z liderów Platformy.

Czy premier Tusk spróbuje osobiście przekonać prezydenta? "Oczywiście niewykluczone jest spotkanie z premierem, jeśli Donald Tusk wyrazi takie życzenie, zwłaszcza gdyby spowodowało to, że na szczyt pojedzie i prezydent, i premier" - mówi Bielan.

Na razie jednak nie słychać, by współpracownicy premiera o takie spotkanie się starali. - Nie ma żadnych ustaleń w tej sprawie - mówi krótko szef kancelarii premiera Tomasz Arabski.

Po zeszłotygodniowej wymianie zdań w sprawie szczytu prezydent i premier zostali przy swoim. Lech Kaczyński proponuje wspólny wylot na unijne spotkanie Donaldowi Tuskowi, ale ze strony polityków PO słychać: "Na 100 proc., jeśli pojedzie Kaczyński, nie pojedzie Tusk". A jeden ze współpracowników premiera dodaje: "Na unijnym szczycie każdy ma krótko powiedzieć o działaniach antykryzysowych. Dla Polski będzie jedno krzesło. I nie ma sensu drugi raz robić takiego zamieszania jak ostatnio".

PO szykuje się też do politycznych rozstrzygnięć w sprawie euro. Na wtorek na godz. 15, czyli po posiedzeniu, rządu Donald Tusk zaprosił do kancelarii premiera szefów klubów parlamentarnych. Każdy z nich otrzymał od premiera egzemplarz mapy drogowej, bo właśnie ona ma być tematem spotkania. "Mapa drogowa to dokument techniczny. Jeśli rząd chce na poważnie dyskutować na temat euro, to powinien przedstawić raport na temat zysków i strat przy wprowadzaniu tej waluty" - krytykuje dokument szef klubu PiS Przemysław Gosiewski. Ale między PiS a PO rozbieżności są dużo poważniejsze. "My mówimy: najpierw zmiana konstytucji, potem referendum w sprawie euro, a PiS odwrotnie. Tylko że boimy się, że jeśli referendum będzie na „tak”, to PiS i tak na zmianę konstytucji sie nie zgodzi" - mówi Chlebowski.

Grzegorz Osiecki, Mikołaj Wójcik
Źródło: dziennik.pl

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Polityczne

    «