"Ten pierwszy rok przeszedł na razie, jeśli chodzi o ocenę ministrów, dobrze - bez entuzjazmu, bez euforii - mówię także o sobie. Zdaję sobie sprawę, że oczekiwania mogły być większe, ale na razie nie znajduję powodów do dymisji" - powiedział Tusk. Dodał, że dymisja ministra w jego rządzie "możliwa jest w każdym momencie wtedy, kiedy ktoś zawiedzie".

Wyjaśnił, że duże oczekiwania wiąże teraz z działalnością ministra skarbu Aleksandra Grada. "Nie ukrywałem, że jeśli chodzi np. o kwestie stoczni muszą być na tyle, na ile jest to możliwe, uregulowane w taki sposób, żeby możliwa była produkcja stoczniowa. I mój minister skarbu wie, że to zadanie jest priorytetowe" - dodał.

W ocenie premiera minister Grad "postępuje bardzo rozsądnie w warunkach bardzo trudnych"

"My spod miecza tak naprawdę uciekliśmy z naszymi stoczniami, bo decyzja była właściwie negatywna. Natomiast poprzez poufne, momentami bardzo trudne, z bardzo trudnymi partnerami - bo muszę powiedzieć, że komisarz Neelie Kroes i Komisja Europejska to bardzo trudni partnerzy, ale mimo wszystko udało się, póki co, uzyskać wstęp do dobrego rozwiązania" - powiedział Tusk.

Wczoraj Ministerstwo Skarbu Państwa wysłało do Komisji Europejskiej projekt specjalnej ustawy w sprawie stoczni. Ma ona umożliwić uratowanie polskich stoczni poprzez wyodrębnienie majątku trwałego i jego sprzedaż w drodze otwartych przetargów, co pozwoli uzbierać środki na spłatę długów, a także - w maksymalnym stopniu - zwrot pomocy publicznej.

Dzień wcześniej Komisja Europejska wydała decyzję w sprawie stoczni w Gdyni i Szczecinie, uznając udzieloną im pomoc publiczną za nielegalną, ale dając polskiemu rządowi czas do końca maja 2009 roku na wyprzedaż majątku stoczni. Ma to pozwolić na kontynuowanie ich działalności i zachowanie miejsc pracy.