PSL wybrało Pawlaka, by było mu przyjemnie
Wybory szefa PSL były prawdziwym spektaklem. Delegaci na kongres z góry wiedzieli kto wygra i dlaczego znowu musi to być prezes Waldemar Pawlak. Ale, by liderowi było przyjemniej wygrywać, jego kolega Marek Sawicki zgodził się udawać, że też zależy mu na przywództwie.
- Pawlak: Będę kandydatem na prezydenta
- Nie ma mocnych na Pawlaka
- Pawlak: W Polsce nie ma kryzysu
- Najmniej krwawa polska partia
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Sawicki sam przyznał w swoim wystąpieniu przedwyborczym, że nie kandyduje dla konkurencji. Startuje po to, by - jak się wyraził - wypełnić wymogi demokracji w partii. Statut PSL mówi, że w wyborach szefa partii muszą brać udział co najmniej dwaj kandydaci.
Inni prominentni działacze nawet przed wyborami nie kryli, że to jedynie pokaz poparcia dla obecnego wodza. "Kontrandydat musi być godny, szanowany w partii, żeby prezesowi było
przyjemnie wygrywać" - powiedział DZIENNIKOWI Stanisław Żelichowski.
Po wyborze delegaci odśpiewali Pawlakowi "Sto lat". Z decyzji podjętych na kongresie cieszyć się może też dotychczasowy szef Rady Naczelnej PSL Jarosław Kalinowski. Jak
można się było spodziewać, on również utrzymał stanowisko.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!