"Nie mówię prawdy, bo może źle pracuję"
Być może źle wykonuję swoje obowiązki - odpowiedział szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki na pytanie, dlaczego mija się z prawdą. Pytanie dotyczyło afery z rozmową Lecha Kaczyńskiego z Barackiem Obamą. Waszyngton zaprzeczył, by prezydent-elekt USA zapewniał w niej o kontynuowaniu budowy tarczy antyrakietowej. Tymczasem Kownacki, który rozsiewał kłamliwą plotkę, do dymisji podać się nie chce.
- Kownacki: Nie było sporu o ambasadorów
- Wojenka prezydenckich ministrów
- NIe będzie kary dla Handzlika
- Orlen wypłaca Kownackiemu półtora miliona
- "Amerykanie potwierdzili tarczę w Polsce"
- Kownacki przyłapany na kłamstwach
- Kancelaria ma winnego, ale go nie ukarze
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Jak to się dzieje, że ciągle musi się pan tłumaczyć ze stwierdzeń, które później okazują się nieprawdą?" - pytała telewizja TVN24 Piotra Kownackiego.
"Być może źle wykonuję swoje obowiązki, albo nie umiem ich wykonywać" - stwierdził.
Tym razem Kownacki tłumaczył się z zarzutu, że nieprawdziwie zrelacjonował rozmowę między prezydentem RP a prezydentem-elektem USA. Kancelaria Kaczyńskiego poinformowała, że w rozmowie
padły zapewnienia o kontynuowaniu projektu budowy tarczy antyrakietowej. Gdy administracja Baracka Obamy zaprzeczyła, wybuchł skandal.
"Zadziałał efekt głuchego telefonu" - tłumaczył dziś Kownacki. "Prezydent-elekt Obama mówi do naszego prezydenta. Nasz prezydent powtarza kolegom, którzy przy tym
byli. Ci koledzy powtarzają mnie. Ja powtarzam dziennikarzom. Tych ogniwek w łańcuszku jest kilka" - bagatelizował sprawę w rozmowie z radiem RMF szef kancelarii Lecha
Kaczyńskiego.
Dodał jednocześnie, że nikt nie straci posady z tego powodu. Do dymisji nie zamierza się podać ani on, ani ministrowie, którzy byli przy rozmowie - Michał Kamiński i Mariusz Handzlik. Sam
prezydent również poinformował, że konsekwencji wobec Kownackiego wyciągać nie zamierza.
"Nie będzie żadnych konsekwencji, bo to jest znakomity szef Kancelarii Prezydenta, a to, co mówił, to było napisane w internecie. Teraz pozostaje pytanie, kto je tam umieścił" - powiedział Lech Kaczyński.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!