Poseł Prawa i Sprawiedliwości jest oburzony stwierdzeniem Zbigniewa Chlebowskiego i nie pozostaje mu dłużny.

"Jeśli czołowa postać Platformy Obywatelskiej mówi do Polaków, do dziennikarzy, że z balu u prezydenta zrobiła się wiejska potańcówka i mówi to pan Chlebowski, to ja bardzo żałuję, że w politologii nie ma określenia wiejski głupek. Chętnie bym takiego określenia użył pod adresem tych, którzy dla potrzeby doraźnej walki politycznej są w stanie zdezawuować wszystko" - grzmiał oburzony Joachim Brudziński.

>>>Zobacz, co jedli goście prezydenta

Poseł PiS odniósł się także do konfliktu na linii Lech Kaczyński - Lech Wałęsa. "Gdyby Wałęsa był wielki, to przeprosiłby za słowa: <Durnia mamy za prezydenta>" - powiedział Brudziński. To właśnie za tę wypowiedź Lech Kaczyński nie zaprosił na niepodległościową galę byłego prezydenta Wałęsy.

"Dla mnie w latach 80-tych Wałęsa był postacią wielką. Był postacią, dla której ja tak naprawdę trafiłem do polityki. To przez Lecha Wałęsę ja zostałem członkiem PC, bo ja nie znałem wtedy braci Kaczyńskich, a wiedziałem, kto to jest Lech Wałęsa. I jest mi strasznie przykro, że teraz ta ikona mojej młodości tak się zachowuje, jak się zachowuje" - dodał poseł PiS.

Zdaniem Brudzińskiego "Wałęsa oprócz tego, że jest postacią historyczną, potrafi też być małym człowiekiem".