Kwaśniewski ubolewał w TVN24 , że przy takiej okazji politykom nie udało się niestety wznieść ponad podziały. "Są dziedziny wyłączone ze sporu partyjnego, osobistego. 11 listopada, 90. rocznica - tam powinien być premier i prezydent Wałęsa, tam powinni być wszyscy, nawet jeśli nie prowadzilibyśmy ze sobą jakichś dialogów. Trzeba troszczyć się, abyśmy w takich momentach ponad swoje partyjne etykiety" - uważa Kwaśniewski.

Były prezydent dopytywany, czy swoją obecnością nie zaakceptował niezaproszenia na galę Wałęsy, odparł, że "przyzwoitość 11 listopada każe oddać honor Polsce". "To nie są urodziny prezydenta, to nie są imieniny pani prezydentowej" - dodał. Kwaśniewski podkreślił, że artyści, którzy wystąpili w koncercie, to była polska czołówka, choć on osobiście "stawiałby na muzykę, która jest uniwersalna, na muzykę klasyczną".

"Nie potrafimy pokazać, że Polska jest krajem, który obrodził w wybitnych kompozytorów: Penderecki, Lutosławski, Górecki. Jest mnóstwo wielkiej muzyki, którą można pokazać, a która jest łatwiej przekładalna na języki obce" - uważa Kwaśniewski.

Były prezydent relacjonował, że siedział przy jednym stole między innymi z prezydentem Lechem Kaczyńskim, jego żoną, ministrem spraw zagranicznych Radosławem Sikorskim, Jadwigą Kaczyńską i prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. "Ciekawie było słuchać rozmów prezydenta Kaczyńskiego z ministrem Sikorskim" - przyznał były prezydent.