Tusk: Siła nie robi na mnie wrażenia
"Próby siłowego nacisku nie zrobią na mnie wrażenia" - mówi Donald Tusk. To reakcja na okupację jego biura poselskiego w Warszawie. Dwustu związkowców z "Sierpnia '80" weszło tam po południu. Protestują między innymi przeciwko ustawie likwidującej emerytury pomostowe. Zapowiedzieli, że nie wyjdą, dopóki nie przyjdzie do nich premier. Szefa rządu nie ma jednak w kraju. Ale nie tylko dlatego nie spotka się ze związkowcami.
- Związkowcy do Tuska: Słońce Peru, mistrz bajeru
- Związkowcy: Roz... to wszystko
- Co zostało z cudów Donalda Tuska
- PO: "Solidarność" okłamuje ludzi
- Związkowcy odchodzą z pustymi rękami
- Wałęsa: Użyłbym siły przeciw związkowcom
- Związkowcy przenocowali u premiera
- "Składki emerytów pójdą na górnictwo"
- "Wyłysieję, ale wezmę na siebie ten brud"
- Zobacz, jak związkowcy zablokowali Tuska
- Rząd: Związkowcami zajmie się prokurator
- Tylko nauczyciele mogą liczyć na ustępstwa
- Odblokowali biuro Tuska, ale zablokują kraj
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Donald Tusk jest teraz we Frankfurcie, jutro będzie w Paryżu. Do Warszawy wróci na chwilę - dziś wieczorem. Wydaje się już pewne, że czasu dla związkowców nie znajdzie.
"Znam inne formy zapraszania do rozmowy niż okupacja. Mam wystarczająco dużo dobrej woli i szacunku dla ludzi, by podjąć rozmowę w każdej chwili i na każdy temat, ale nie w każdym
miejscu" - mówił we Frankfurcie Donald Tusk. I dodał, że w centrum dialogu z demonstrantami mogą się spotkać odpowiedni sekretarze stanu.
"Trzymamy się reguł dialogu społecznego opisanych polskim prawem. Żadne próby siłowego nacisku nie zrobią na mnie wrażenia. Nie zamierzam spotkać się z demonstrantami" -
stwierdził kategorycznie premier. W rozmowie z DZIENNIKIEM wtóruje mu doradca Michał Boni. "To jest jednak łamanie prawa i reguł normalnego dialogu" - zauważa.
Związkowcy z "Sierpnia '80" twardo zapowiadali, że na premiera poczekają. Będą tak długo okupować biuro Tuska, aż ten się z nimi spotka. Tłumaczą, że Tusk wciąż jest
posłem i ma obowiązek spotykać się ze zwykłymi ludźmi. Jeśli tego nie zrobi, są gotowi na okupację do skutku. Mówią, że nie opuszczą budynku nawet przez 48 dni.
"Mamy ze sobą wszystko, co potrzebne" - powiedział w rozmowie z TVN24 Bogusław Ziętek z "Sierpnia '80". W tej chwili biuro okupuje około dwustu
związkówców, ale - według zapewnień Ziętka - dojadą kolejni działacze.
Oprócz wycofania ustawy o likwidacji "pomostówek", żądają interwencji w sprawie stoczni, poprawy sytuacji rybaków, wycofania się z prywatyzacji szpitali, jak również
podniesienia płacy minimalnej.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!