"Głową największego na świecie mocarstwa został kumpel lewackiego terrorysty Williama Ayersa, polityk uważany przez republikańską prawicę za czarnoskórego kryptokomunistę" - mówił z mównicy sejmowej Górski. Poseł PiS ubogacał swą wypowiedź, przyczepiając Barackowi Obamie liczne etykiety. Mówił np. o "czarnym mesjaszu nowej lewicy", o "grymasie demokracji" oraz o "końcu cywilizacji białego człowieka".

SdPl nie ma wątpliwości, że doszło do zszargania dobrego imienia nie tylko prezydenta-elekta USA, ale również urzędów państwowych w Polsce. "Przekroczone zostały wszelkie normy, wszelkie standardy, stała się hańba niespotykana. To jest zachowanie, które przekracza nawet te niskie standardy Sejmu poprzedniej kadencji" - powiedział sekretarz generalny SdPl Wojciech Filemonowicz, który podpisał się pod pismem do prokuratury.

Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez posła PiS Artura Górskiego trafiło do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście. Zgodnie z przepisami każdy, kto publicznie znieważa osobę z powodu jej przynależności rasowej, podlega karze więzienia do lat trzech.

Czy prokuratura sformułuje w tej sprawie akt oskarżenia? Szczerze wątpi w to Marian Filar, prawnik i członek lewicowego Demokratycznego Koło Poselskiego. "O tym, co powiedział Artur Górski w Sejmie, delikatnie mogę powiedzieć, że było <mądre inaczej>. To niemądre i niepotrzebne wystapienie. Ale żeby iść z tym do sądu? Gdyby ze wszystkimi sprawami <mądrymi inaczej> chodzić do sądów, to zamieniłyby się one w lekarskie gabinety. To jest dobre miejsce na takie sprawy, a nie sąd" - mówi dziennikowi.pl Filar.

Złożenie zawiadomienia popiera natomiast Jan Witold Kocot, wrocławski adwokat, karnista i były sędzia karny. " Jako człowiek, uważam wypowiedź posła Górskiego za karygodną. Prowadziłbym śledztwo w tej sprawie. U nas wiele rasistowskich wypowiedzi jest przepuszczanych, a przecież tego typu słowa mogą mieć tragiczne konsekwencje" - mówi dziennikowi.pl Kocot.