Premiera przepytywali Piotr Kraśko i Hanna Lis. Donald Tusk zapewnił, że jest zadowolony z obecnego składu swojego gabinetu, choć do tej pory nie przeprowadził rekonstrukcji.

"To dobry gabinet na czasy kryzysu. Proszę sobie wyobrazić, co by się stało, gdyby wicepremierem dzisiaj był Andrzej Lepper, który uważał, że skoro Narodowy Bank Polski ma pieniądze, to powinien je rozdać ludziom" - mówił Donald Tusk.

Po raz kolejny zaproponował opozycji rozejm w kluczowych sprawach, jak na przykład wejście Polski do strefy euro. "Współpraca jest możliwa" - przekonywał Tusk. "Jest kilka spraw, gdzie możemy parę dobrych rzeczy zrobić, szczególnie pilnowanie finansów publicznych - czyli przeciwdziałanie kryzysowi finansowemu. Oni łaski nie robią i powinni pomagać rządowi wtedy, kiedy proponujemy sensowne rzeczy" - podkreślił premier.

"Na spotkaniach z władzami Europejskiego Banku Centralnego usłyszałem jedno ważne zdanie: <bez politycznej zgody wokół projektu (euro), nikomu nie udało się jeszcze takiego projektu przeprowadzić>" - zaznaczył. Jak zauważył, we wszystkich krajach - które weszły do strefy euro - doszło do politycznego rozejmu w tej kwestii.

"Proponowałbym prezydentowi, ale przede wszystkim w tym przypadku Jarosławowi Kaczyńskiemu, współpracę. Powinniśmy usiąść (...) i ustalić, co tak naprawdę nas różni" - powiedział Tusk. Dodał, że jeśli prezes PiS powie, że zgadza się na euro, ale za 10, czy 15 lat, to nie będzie na to zgody rządu. "Będę go przekonywał, że być w strefie euro, to dla Polski znaczy być bezpieczniejszym państwem niż dzisiaj" - podkreślił premier.