Łukaszenka ogrzeje Polskę
Do czego może się przydać Białoruś? Na przykład do produkcji prądu. "Polska może przenieść część produkcji energii elektrycznej na Białoruś albo Ukrainę, jeśli nie zostaną spełnione polskie postulaty w sprawie pakietu klimatyczno-energetycznego" - mówi w Brukseli wicepremier Waldemar Pawlak.
- Białoruska opozycja wynajmuje PR-owców
- Jestem zdziwiony, że Sarkozy jednak przyjedzie
- Giełda w dół, a rząd pcha tam energomolocha
- Unia nie ma zamiaru faworyzować Ukrainy
- Unijna komisarz chwali białoruskiego dyktatora
- Premier zastąpi Lecha Kaczyńskiego
- Ceny prądu wzrosną, ale nie o połowę
- Estonia nie zbuduje z Polską elektrowni
- Łukaszenka pozwalnia tysiące urzędników
- Tusk zadowolony, Sarkozy spokojny
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Równie dobrze, jeśli będą zbyt wysokie koszty uprawnień (za emisje dwutlenku węgla), to możemy zainwestować na Ukrainie czy Białorusi, tam wybudować elektrownię węglową, gdzie nie będzie opłat za emisje, i bezpośrednio importować prąd" - mówił Pawlak. Taki plan pomógłby nam okpić Unię i obniżyć koszty produkcji energii, ale... zmusiłby nas do ułożenia się z dyktaturą Aleksandra Łukaszenki. "Dyskutujemy o tym otwarcie" - dodał Pawlak.
Komisja Europejska zaproponowała, by wszystkie prawa do emisji CO2 w energetyce były sprzedawane na specjalnych aukcjach już od 2013 roku. Ich wysoki koszt ma skłonić do odejścia od węglowych elektrowni na rzecz przyjaznych środowisku technologii, najlepiej ze źródeł odnawialnych.
Polska - z gospodarką w 94-procentach opartą na węglu - argumentuje, że realizacja ambitnego pakietu klimatyczno-energetycznego grozi drastyczną podwyżką cen prądu - nawet do 90 procent.
Komisja Europejska przewidziała ryzyko likwidacji zakładów w Europie i ich przeprowadzki na przykład na Ukrainę albo do Chin, gdzie nie ma rygorystycznych norm emisji. Dlatego dla tak zwanych przemysłów energochłonnych KE zaproponowała szereg ulg w prawie do emisji gazów. Nie obejmują one jednak energetyki. KE wyszła z założenia, że elektrowni nie da się przenieść za granicę tak łatwo, jak huty albo cementowni.
Pawlak mówi tymczasem, że z kopalni węgla kamiennego "Bogdanka" w województwie lubelskim jest bliżej do białoruskiej granicy niż do elektrowni "Kozienice".
Polska liczy, że takimi argumentami przekona Unię do wprowadzenia korzystnych dla nas rozwiązań. Polityczne porozumienie w sprawie pakietu klimatyczno-energetycznego, który ma zapewnić, że UE zredukuje emisje CO2 o 20 procent do 2020 roku, zapadnie na kolejnym szczycie UE w grudniu.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!