Palikot wysłał prośbę o wynajęcie prezydenckiej willi w Klarysewie. Podobno każdy może ją wynająć - tak przynajmniej twierdziła Kancelaria Prezydenta, kiedy media ujawniły, że przebywał w niej Jarosław Kaczyński.

Zamiast zgody Palikot dostał pismo. Przeczytał w nim, że jego prośba "może być rozważona po uzupełnieniu kluczowych dla zlecenia informacji, między innymi terminu konferencji planowanej w willi, liczby i listy uczestników (ze względu na kontrolę dostępu do obiektu), harmonogramu konferencji, zakresu usług (wymaganego sprzętu konferencyjnego, kateringu i tym podobne), danych płatnika".

Palikot zastanawiał się, czy prezes PiS Jarosław Kaczyński także musiał odpowiadać na takie pytania. W październiku media informowały, że Jarosław Kaczyński pracuje w willi nad programem PiS. Rzecznik partii Adama Bielan zapewniał wtedy, że partia płaci za wynajem rezydencji na zasadach komercyjnych.

Dziennik.pl ustalił jednak, że willi nie ma liście obiektów, które Kancelaria wynajmuje na takich zasadach. Prezydent Lech Kaczyński wyjaśniał w końcu, że willa w Klarysewie została udostępniona prezesowi PiS za 35 tysięcy złotych, a ośrodek na ogół stoi pusty i można go wynająć.

>>>Prezydent wynajął willę bratu za 35 tysięcy

Janusz Palikot wystosował więc do szefa Kancelarii Prezydenta Piotra Kownackiego pismo z prośbą o wynajęcie willi. Za trzy dni zaoferował 40 tysięcy złotych. Palikot chciał, żeby w pogierkowskiej willi wygłoszono trzy referaty: "Edward Gierek a Lech i Jarosław Kaczyńscy - różnice i podobieństwa", "Rola willi w Klarysewie w czasach komunistycznych i postkomunistycznych" oraz "Pozycja i rola I sekretarza PZPR a funkcja prezesa PiS - różnice i podobieństwa".

Dodał, że za wygłoszenie wykładu "zaproponowano dość wysoką stawkę - 5 tysięcy złotych". Według posła PO jest duże zainteresowanie i wiele osób jest gotowych podjąć się ich wygłoszenia.