Były prokurator krajowy i szef MSWiA barwnie opisywał posłom z komisji śledczej kulisy objęcia przez niego teki ministra. "Pamiętam, że wtedy prezydent powiedział do mnie: <Janusz, przyjaźń nie polega na tym, że się miło rozmawia i miło pije się wino, ale na tym, że się coś wykonuje, jeśli przyjaciel prosi>. Wtedy zgodziliśmy się z żoną. Krótko potem dzwonił premier Kaczyński i pytał, jak negocjacje z moją żoną" - relacjonował Janusz Kaczmarek. Dodał też, że prezydent wiedział wcześniej o jego przynależności do PZPR.

"Udając zupełnie kogo innego niż jest, uczynił wiele szkody" - skomentował te słowa Lech Kaczyński w czasie wizyty w Katowicach. "Mało osób jest tak mało wiarygodnych, jak pan Janusz Kaczmarek" - stwierdził prezydent. Nie ukrywał też, że kiedyś go lubił. "Jeżeli kiedyś ktoś sprawił mi niewyobrażalnie wielki zawód w życiu politycznym, to jest pan minister Kaczmarek" - podsumował.

Lech Kaczyński przypomniał przy tym, że Janusz Kaczmarek wypierał się znajomości z biznesmenem Ryszardem Krauzem. "Później się okazało, że ci panowie mieli dziesiątki albo więcej kontaktów rocznie" - mówił prezydent. "Jego wiarygodność jest zerowa" - dodał.

Prokurator krajowy, a potem szef MSWiA w rządzie PiS, stwierdził wczoraj przed komisją śledczą, że Prawo i Sprawiedliwość wykorzystywało służby specjalne do uprawiania polityki. "Oskarżam PiS o niszczenie jednostki, o stosowanie metod inwigilacji i o inspirowanie mediów do niszczenia jednostki" - oświadczył Janusz Kaczmarek.