Prokuratorzy podważają wersję Ziobry
Prokuratura Okręgowa za czasów rządów Zbigniewa Ziobry w Ministerstwie Sprawiedliwości sprawdzała tylko jedną teorię dotyczącą przecieku w sprawie afery gruntowej. Próbowano udowodnić, że to poseł Woszczerowicz przyniósł Lepperowi ostrzeżenie od Krauzego do Kaczmarka. Ale prokuratura apelacyjna podważa tę wersję. Nakazała sprawdzić pięć innych, z których dwie dotyczą samego Ziobry.
- Szczypińska i Cymański dorzucą się na Ziobrę
- Leppera ostrzegł przed CBA kolega z partii
- Nieudany benefis Kaczmarka
- Ziobro poskarży się na Polskę w Strasburgu
- Kaczmarek: Mogłem być drugą Blidą
- Zaufany człowiek Ziobry ma kłopoty
- CBA miało go gnębić, a nie ma na to dowodów
- Lepper: Uciekłem spod gilotyny Kaczyńskich
- Lepper: Rydzyk nie ostrzegał mnie przed CBA
- Prezydent: Żałuję, że polubiłem Kaczmarka
- 19.11 - święto Kłamczuszka Politiuszka?
- Kiedy przegrał Kaczyński i IV RP?
- Pięć godzin kłótni, pół godziny zeznań Ziobry
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Kto i kiedy ostrzegł Andrzeja Leppera przed planowaną akcją CBA w Ministerstwie Rolnictwa? Według tezy lansowanej przez wymiar sprawiedliwości w czasach Ziobry poseł Woszczerowicz był posłańcem, który przyniósł Lepperowi ostrzeżenie od Krauzego i Kaczmarka.
>>>Lepper: Uciekłem spod gilotyny Kaczyńskich
Tymczasem z monitoringu kamer w resorcie rolnictwa wynika, że Woszczerowicz przyjechał do ministerstwa już po tym, jak Lepper postawił na nogi funkcjonariuszy BOR, mówiąc im o grożącym mu niebezpieczeństwie. Poseł Samoobrony pojawił się w resorcie rolnictwa o 7:23. tymczasem Lepper rozmawiał z pierwszym z BOR-owców między 7:15 a 7:20. W ten sposób wali się przedstawiany dotąd łancuszek przecieku - od Kaczmarka przez Krauzego i Woszczerowicza do Leppera.
Takie informacje można znaleźć w raporcie z kontroli, którą przeprowadziła prokuratura apelacyjna. Do jej wyników dotarli dziennikarze Radia ZET i "Rzeczpospolitej". Prokuratorzy apelacyjni stwierdzili, że wersja z przeciekiem pochodzącym od Kaczmarka nie jest ani najbardziej prawdopodobna, ani nawet odpowiednio udowodniona.
Dlatego, jak podaje Radio ZET, prokuratura apelacyjna nakazała sprawdzić kolejnych pięć wersji przecieku. Wśród nich są dwie, które dotyczą samego Zbigniewa Ziobry. Śledczy wskazują, że do przecieku mogło dojść na spotkaniu 5 lipca, kiedy Ziobro o terminie akcji CBA poinformował prezydenta, premiera i byłego szefa ABW Bogdana Święczkowskiego.
Jak podają Radio ZET i "Rzeczpospolita", innym momentem, który miała sprawdzić prokuratura okręgowa, była kolacja w restauracji Foksal, w której uczestniczył poza Ziobro, jego współpracownik Paweł Wilkoszewski i odchodząca z pracy w ministerstwie kobieta.
Co na to były minister sprawiedliwości? "Jeśli prokuratura apelacyjna napisze, że na równiku żyją niedżwiedzie polarne, to znaczy, że sie po prostu myli. Każdy mógł się przekonać, że Kaczmarek kłamał. Wszyscy widzieli, jak wchodził do Marriota" - mówi Radiu ZET i "Rzeczpospolitej" Ziobro.
Innego zdania jest poseł z sejmowej komisji śledczej do sprawy nacisków Sebastian Karpiniuk. "To pismo poddaje w fundamentalną wątpliwość łańcuszek, który z taką pieczołowitością do tej pory przedstawiają PiS i Ziobro. Jeśli to by się potwierdziło, mielibyśmy do czynienia z ogromnym przełomem w pracach komisji śledczej i kolosalnym skandalem politycznym" - mówi Karpiniuk.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!