Kopacz mówiła w czwartek w Sejmie, że lekarz z drugim stopniem specjalizacji zarabia miesięcznie ponad 7 tysięcy złotych, a średnie zarobki starszej pielęgniarki to około 3 tysięcy złotych. Jej zdaniem, pokazuje to, że nie można mówić o patologii w przypadku zarobków w służbie zdrowia.

Jak podkreślała minister zdrowia, jeszcze rok temu lekarze rezydenci (po stażu) zarabiali brutto 1747 złotych; w roku 2008 ich płace wzrosły do 2473 zł.

"Informacja pani minister o płacach lekarskich jest nieprawdziwa. Wysokość płac - podawana jako wartości średnie - jest bardzo zawyżona. Zwracamy uwagę, że takie kłamstwa podważają wiarygodność całego rządu, premiera i programu reformy opieki zdrowotnej. Jeśli ktoś kłamie w sprawie płac lekarzy, dlaczego nie miałby kłamać w sprawie np. przekształceń szpitali" - pisze Ogólnopolski Związek Zawodowy Lekarzy.

Związek dodaje, że płaca zasadnicza lekarza specjalisty zatrudnionego na umowę o pracę, bez dyżurów, wynosi obecnie najczęściej od 3,5 tysiąca złotych do 4,5 tysiąca złotych brutto, co z dodatkami daje kwotę od 3,8 tysiąca do 5,5 tysiąca złotych brutto, czyli ok. 2,6 - 3,6 tysiąca złotych netto.

Lekarze stwierdzają, że podana przez minister kwota 7211 złotych, jako średni zarobek lekarza łącznie z dyżurami, oznaczałaby, płacę zasadniczą brutto wysokości około 6-6,5 tysiąca złotych. "To jest absolutnym wyjątkiem, a nie regułą. Podobnie sfałszowane są informacje dotyczące płac innych grup lekarzy" - piszą związkowcy.

OZZL podkreśla, że jeżeli płace lekarskie są takie, jak podaje minister zdrowia, to związek postuluje, aby wpisać podane kwoty do ustawy o wynagrodzeniach lekarskich, "co nie spowoduje przecież żadnych kosztów".