Posłanka swoim zachowaniem wzbudziła u dziennikarzy podejrzenie, że znajduje się pod wpływem alkoholu. Nie wzięła udziału w głosowaniach. Po udzieleniu mediom bełkotliwego wywiadu na dwie godziny zamknęła się w sejmowej restauracji.

Elzbieta Kruk tłumaczyła dziennikarzom, że miała niedawno urodziny. "Ale życzeń nie składają" - dodała. Kruk, jak wynika z danych umieszczonych na sejmowych stronach, urodziny miała w środę.

Pytana, dlaczego nie chce się poddać badaniom alkomatem i powiedzieć, czy była pod wpływem alkoholu. Powiedziała: "Dlatego, że zrobicie z tym, co chcecie".

PiS odwołuje konferencję

Dziwne zachowanie posłanki wywołało dziś popłoch w PiS. Jarosław Kaczyński odwołał nawet zaplanowaną od dwóch tygodni konferencję. Byc może bał się trudnych pytań. Ale nie udało mu się uciec przed dziennikarzami, którzy prezesa dopadli w sejmowym korytarzu

Kaczyński powiedział dziennikarzom, że jeśli posłanka PiS Elżbieta Kruk zrobiła "coś niewłaściwego", będą wobec niej wyciągnięte konsekwencje. "Jak wobec każdej osoby" - dodał. Ale wcześniej musi ustalić, co się w rzeczywistości stało.

Dopytywany, czy poseł powinien w trakcie głosowań w Sejmie chwiać się na nogach i bełkotać, odpowiedział: "Może na przykład jest chora".

Jarosław Kaczyński miał pretensje do dziennikarzy, że zbyt mocno interesują się Elżbietą Kruk. "Ostatnio było kilka skandali, w tym takich jak szefa ABW Krzysztofa Bondaryka, zupełnie niebywałych i jakoś media się tym tak bardzo się nie zajmowały".

"Zajmijcie się państwo sprawami nieporównanie ważniejszymi" - zwrócił się do dziennikarzy.

Bełkotliwy wywiad posłanki Kruk

Sejmową burzę wywołała krótka rozmowa, którą na sejmowym korytarzu prowadzili z Elżbietą Kruk dziennikarze.

"Czy to prawda, że jest pani dziś pijana, czy ktoś panią pomawia?" - zapytała wprost Beata Lubecka z Polsat News.

"W związku z tym, że co? Że miałam urodziny dwa dni temu?" - bełkotliwym głosem mówiła posłanka i popatrzyła z pogardą na dziennikarkę.

Kiedy Elżbiecie Kruk udało się uwolnić od dziennikarzy, zniknęła w sejmowej restauracji. Szklane drzwi zasłonięto kotarą.

W środku trwała długa debata. Z nieoficjalnych informacji wiemy, że biuro prasowe kontaktowało się z Jarosławem Kaczyńskim. Restauracja, niczym strategicznie ważny obiekt, była chroniona przez straż marszałkowską przed wścibskimi reporterami.

Wreszcie posłankę wyprowadzono z Sejmu. Ale sama wcale nie chciała wychodzić. Uciekła przez kuluary, chciała wejść do sali obrad. Ale nagabywana przez dziennikarzy tym razem milczała.


Trudno jednoznacznie przesądzać, dlaczego posłanka opowiadając o swej pracy, powiedziała dziennikarzom tak: "Potrafię dobrze pracować. Potrafię coś tam, coś tam".

Oto fragment rozmowy:

"A mogłabym zapytać państwa, wszystkich, skąd nagle zainteresowanie moja osobą?" - powiedziała Kruk, patrząc na wszystkich dziennikarzy, którzy ją otoczyli.

"Chyba jest pani dziś w pracy, a w pracy trzeba być w stuprocentowej formie" - ciągnęła reporterka.
„Myśli pani, że nie jestem w formie?”

"Jak z panią rozmawiam, to chyba jednak nie” - odparowała dziennikarka
"Bo co?” - posłanka się oburzyła.

"Wydaje mi się, że pani rzeczywiście, jakby to nazwać, nie chcę być zbyt nachalna, ale jest pani po kilku głębszych, wczoraj?"
"Chcę zapytać o coś takiego? Jaki jest sens tego wywiadu pani ze mną?" - pytała posłanka.

"Pani poseł, czy ktoś jak przychodzi do pracy, to powinien być w stanie wskazującym?"
"Więc jestem w stanie wskazującym? Cel pani wywiadu, tego jest taki, że ja jestem w stanie wskazującym?" - nieudolnie broniła się Kruk i zaczęła mówić, że dobrze pracuje i że... "coś tam, coś tam". Na koniec zapytała: "Ja jestem w stanie wskazującym?"

"Wydaje się że czuję od pani woń alkoholu" - powiedziała już wprost dziennikarka.
"To proszę, niech pani zbada mnie alkomatem".

"Nie jestem policjantką, żeby to zrobić" - mówi reporterka.
"Proszę mnie zbadać, a jak nie, to spotkamy się w sądzie" - rzuciła posłanka i odwróciła się na pięcie od dziennikarzy.

"No to chyba trzeba to zrobić. Zadzwonić do marszałka Sejmu lub straży marszałkowskiej".

Posłanka zaraz potem zniknęła z sejmowych korytarzy. Klub PiS zebrał się na szybkim, nieformalnym posiedzeniu. Przemysław Gosiewski zapytany o stan posłanki Kruk powiedział tylko, że bardzo ją ceni.

Wicemarszałek Sejmu Stefan Niesiołowski powiedział, że sprawą zachowania posłanki Kruk powinno się zająć prezydium Sejmu. Sam jednak nie chce się w to mieszać, by nie być posądzonym o zwalczanie politycznych przeciwników.

>>>Posłuchaj całej rozmowy z posłanką Kruk

PiS kontratakuje

Posłowie Prawa i Sprawiedliwości, wzorem ich szefa, sugerowali, że dziennikarze robią zbyt wiele szumu wokół "niedyspozycji" posłanki Kruk.

Szef klubu PiS Przemysław Gosiewski, który wyprowadził koleżankę z restauracji do domu poselskiego, powiedział, że chwilę rozmawiał z posłanką Kruk. Pytany, do jakiego wniosku doszedł, odparł: "Takiego, że bardzo cenię panią poseł Kruk". I żeby jemu pozostawić wnioski z tej rozmowy.

Dopytywany prosił, "żeby nie nadawać jakichś niepotrzebnych emocji wydarzeniom".Pytany, czy sprawą zajmie się prezydium klubu, ocenił, że "prezydium jest ciałem, które zajmuje się sprawami ważnymi.

>>> Posłuchaj wypowiedzi posła Gosiewskiego dla Radia Maryja

Marek Suski mówi DZIENNIKOWI, że szum wokół posłanki Kruk to temat zastępczy. "Najważniejszą wiadomością jest to, że ludziom się zabiera pomostówki. To jest naprawdę ważne. Dotyczy setek tysięcy Polaków. A to, co pytacie, to są jakieś tematy zastępcze. Próba wykreowania na temat dnia tego, że ktoś się w Sejmie gorzej poczuł" - mówi Marek Suski z PiS.

Jolanta Szczypińska, wiceszefowa klubu parlamentarnego PiS, dopytywana przez DZIENNIK zapewnia, że nic nie wie o sprawie. "Pierwsze słyszę. Znam panią poseł Kruk od dłuższego czasu i nigdy o tego typu kłopotach nie mogło być mowy. Nie wydaje mi się to prawdopodobne. Może ktoś puścił plotkę o pani poseł Kruk?" - zastanawiała się głośno Szczypińska.

Ona zniszczyła pracę 400 osób

Marszałek Sejmu Bronisław Komorowski może zarządzić przebadanie alkomatem pracowników parlamentu, ale nie posła, ponieważ... "Ja nie jestem dyrektorem zakładu pracy, nie mogę ukarać posła, może to zrobić tylko i wyłącznie komisja etyki poselskiej, ewentualnie własny klub. (...) Jeśli posłowie zachowują się w sposób skandaliczny na sali, przeszkadzając prowadzić obrady, wtedy może chodzić w grę użycie straży marszałkowskiej, ale tego rodzaju przypadek na szczęście nie zaistniał" - tłumaczył marszałek Komorowski.

Całą sprawę nazwał "gorszącą". "W dniu dzisiejszym pewnie z całych obrad Sejmu - pomimo że prawie 400 ludzi pracowało - będzie jeden przekaz dotyczący pani poseł Kruk" - dodał Komorowski.

Elżbieta Małgorzata Kruk jest posłanką. Do niedawna była przewodniczącą Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Pracowała m.in. jako nauczycielka historii w szkole podstawowej i wychowawca w żeńskim zakładzie poprawczym.

Kruk jest jednym z zaufanych ludzi prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Była jego asystentką i dyrektorem biura. Należy do założycieli PiS. Jako szefowa KRRiT zasłynęła jako obrończyni moralności. Żądała nałożenia 500 tys. zł. kary na stację Polsat za rozmowę Kuby Wojewódzkiego z Kazimierą Szczuką, podczas której Szczuka przedrzeźniała głos niepełnosprawnej Magdaleny Buczek.