Komorowski: Nie żałuję słów o Gruzji
"Jaka wizyta, taki zamach, no bo z 30 metrów nie trafić w samochód, to trzeba ślepego snajpera" - skomentował incydent w Gruzji Bronisław Komorowski. I choć ze strony PiS posypały się na niego gromy, to marszałek Sejmu swych ostrych słów nie żałuje. "Prezydent nie jest od tego, żeby sprawdzać bojem, czy dany obszar jest zajęty przez armię rosyjską, czy przez inną" - uważa Komorowski.
- ABW oskarża: Strzelać kazał Saakaszwili
- Jakubiak: Sparaliżowało mnie ze strachu
- Komorowski: Nie będę się ukrywał
- Komorowski: Jaka wizyta, taki zamach
- Drażnienie się z Rosją to fatalny pomysł
- Prezydent: BOR mógł odpowiedzieć ogniem
- Szef PiS: Mamy już dość Komorowskiego
- Gursztyn: PiS i Komorowski są pełni emocji
- Prezydent pojedzie do Azji bez ochroniarza
- Polecą głowy po strzelaninie w Gruzji?
- Premier: Będę współpracował i z SLD, i z PiS
- BOR, czyli Boże, ochraniaj rządzących
- Kaczyński: Niesiołowski sypał kolegów
- Prokuratorzy nie chcą przesłuchać prezydenta
- Przeczytaj raport ABW o strzelaninie w Gruzji
- Komorowski: Prezydent dzielny? To żart!
- PiS: Marszałek Sejmu nie szanuje prezydenta
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-02-15

temp. min -16°C max. 3°C
opady:
umiarkowane opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Marszałek tłumaczy, że użył ironicznego języka, który rozumieją ludzie inteligentni. "Miałem nadzieję, że zostanie to jednoznacznie zrozumiane, że ta ironia dotyczyła w moim przekonaniu błędów popełnionych przez gospodarzy, przez Gruzinów" - powiedział.
Zdaniem Komorowskiego, gołym okiem widać, że w Gruzji zostały popełnione bardzo poważne błędy. "Była to zła, źle przeprowadzona wizyta, z poważnymi konsekwencjami politycznymi, więc wydaje mi się, że tutaj pewien sarkazm jest najłagodniejszą formą dezaprobaty" - podkreślił marszałek. Zaznaczył, że jego intencją nie było ani urażenie, ani tym bardziej obrażenie prezydenta. "Tylko złośliwcy mogą w ten sposób to interpretować" - ocenił Komorowski.
Pytany, czy podczas incydentu w Gruzji błędów nie popełnili funkcjonariusze BOR, marszałek odpowiedział, że wie z praktyki, iż jeśli głowa państwa mówi "nie", to inni to polecenie wykonują. "Na pewno jednak błędem było po pierwsze odsunięcie polskiej ochrony osobistej, a po drugie błędem było pewne zawierzenie w rozpoznanie sytuacji przez Gruzinów, bo widać, że prezydent został wmanewrowany w sytuację dla siebie niekorzystną" - powiedział marszałek.
Jak stwierdził, niepokoi go zgoda na jazdę w kierunku dosyć niebezpiecznych obszarów. "Prezydent nie jest od tego, żeby sprawdzać bojem, czy dany obszar jest zajęty przez armię rosyjską, czy przez inną. Prezydent powinien jechać tam, gdzie wszystko jest wcześniej rozpoznane" - uważa Komorowski.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!