Prezydent: Nie jestem przedszkolanką
"Podjąłem się pracy prezydenta państwa, a nie pracy w przedszkolu" - mówi w TVN24 Lech Kaczyński, odpowiadając na zarzut, że jego wyprawa do Gruzji była niepotrzebna i ryzykowna. Twierdzi też, że nie dał się wciągnąć w grę prezydenta Gruzji, a jedynie bronił interesów Polski.
- Kwaśniewski: To była niedobra misja prezydenta
- Jakubiak: Sparaliżowało mnie ze strachu
- Gruzini sprawdzą, kto naraził prezydentów
- Prezes PiS: Raport ABW jest polityczny
- Prezydent pojedzie do Azji bez ochroniarza
- Prokuratorzy nie chcą przesłuchać prezydenta
- Gdyby trafili prezydenta, BOR byłby bezsilny
- Wiosną znów wybuchnie wojna w Gruzji
- Gruzini nie dopuścili BOR-u do prezydenta
- "Kaczyński, mały piroman, dał się wkręcić"
- BOR: Nie wiedzieliśmy o podróży prezydenta
- Kto i dlaczego strzelał w Gruzji
- Majewski i Reszka: Brudne metody felietonistów z ABW
- Raport: Strzały w Gruzji to nie był zamach
- "Uprzedziliśmy Rosję o wizycie Kaczyńskiego"
- Saakaszwili znowu przedobrzył
- PiS: Marszałek Sejmu nie szanuje prezydenta
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Misja gruzińska była sukcesem - twierdzi Lech Kaczyński. Z czego jest zadowolony? Z udowodnienia - jak mówi - że Rosjanie do dziś nie wyszli z Gruzji. "Mieli się wycofać z tych terenów, a się nie wycofali. Nie dotrzymali umów" - podkreśla w TVN24. "A stwierdzenia odmienne wynikają z pewnej filozofii: po pierwsze ustępować Rosji, po drugie ustępować Rosji i po trzecie ustępować Rosji. A co po czwarte? Ustępować Rosji" - dodaje prezydent.
Nie uważa przy tym, że jego misja była "niepoważna i nieodpowiedzialna". Tak określił ją były prezydent Aleksander Kwaśniewski, który służył już kilka razy głowie państwa radą, jak prowadzić politykę wschodnią.
Tym razem jednak skrytykował wyprawę Lecha Kaczyńskiego i Micheila Saakaszwilego na wojskowy posterunek, gdzie obaj prezydenci zostali ostrzelani.
"Moja wizyta po prostu wykazała, ze Rosjanie są tam, gdzie ich przed 7 sierpnia nie było. Cieszę się, że miałem taką okazję, nawet jeśli łączyło się to z pewnym ryzykiem" - mówi prezydent. "Bo ja się nie podjąłem pracy w przedszkolu, tylko prezydenta państwa, które jest w określonej sytuacji i ma określone interesy" - podkreśla.
Po raz kolejny Lech Kaczyński zapewnił, że do konwoju prezydenckiego strzelali Rosjanie. "To było oczywiste, a dziś jest już potwierdzone. Przeczytałem o tym w materiale dyplomatycznym" - stwierdził prezydent. Nie uściślił jednak, o jaki materiał chodzi.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!