Donald Tusk zrezygnował z wyjazdu na ostatnią Radę Europejską, bo chciał uniknąć awantury o miejsce przy stole obrad przywódców Europy. Jednak szczytu zwołanego na 11 i 12 grudnia nie zamierza odpuszczać. Dlaczego? Bo na nim zapadną ostateczne decyzje w trzech najważniejszych dla rządu sprawach: planu ograniczenia emisji dwutlenku węgla, Partnerstwa Wschodniego - programu współpracy z Ukrainą i innymi republikami byłego ZSRR, oraz unijnej strategii przezwyciężenia kryzysu gospodarczego.

"To są ewidentnie obszary, które wchodzą w zakres kompetencji rządu. Przecież dotyczą polityki wewnętrznej" - mówi DZIENNIKOWI minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz.

Prezydenta to jednak nie zraża. Jego doradcy już dwa tygodnie temu zapowiedzieli, że zaraz po powrocie z wizyty w Japonii i Korei Południowej prezydent leci na szczyt do Brukseli.

Co na to rząd? Zaproponuje głowie państwa udział w innej imprezie. 11 i 12 grudnia, czyli w czasie trwania brukselskiego szczytu, w Poznaniu kończy się konferencja klimatyczna pod patronatem ONZ. Przyjedzie sekretarz generalny Ban Ki-moon i przynajmniej kilku prezydentów.

"Nie wyobrażam sobie, aby Lech Kaczyński nie reprezentował Polski w takim momencie. To konferencja o skali, jakiej w Polsce jeszcze nie było. Prezydent zawsze uczestniczy we wrześniowej radzie ogólnej ONZ w Nowym Jorku. Jest więc logiczne, że będzie też reprezentował Polskę w Poznaniu" - stwierdził Mikołaj Dowgielewicz.

Tak samo sprawy widzi szef gabinetu premiera Sławomir Nowak. "Chcielibyśmy, by prezydent reprezentował w Poznaniu polskie władze, tym bardziej, że będzie dużo ważnych gości z zagranicy. Mógłby wypełniać uprawnienia, na które się wielokrotnie powoływał" - przekonuje Nowak.

Organizatorzy liczą na prezydenta. "Nie mamy jeszcze oficjalnego potwierdzenia, ale mamy nadzieję, że będzie na zakończeniu konferencji" - mówi DZIENNIKOWI dyrektor zespołu organizacyjnego poznańskiego szczytu Małgorzata Snarska.

Co na to Pałac Prezydencki? "Pan prezydent będzie i w Brukseli, i w Poznaniu. 11 grudnia pojawi się na konferencji klimatycznej i z Poznania poleci na szczyt" - oświadczył szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki.

Do Poznania przyjedzie blisko 10 tysięcy ekspertów z całego świata. Mają zastanawiać się, jak można powstrzymać proces ocieplenia klimatu na Ziemi. Na zakończenie obrad przedstawiciele rządów podejmą w tej sprawie wiążące zobowiązania. Teoretycznie w Poznaniu Polskę mógłby reprezentować premier. Jego doradcy już pomyśleli, jak odeprzeć ten argument. "Premier będzie na inauguracji spotkania w Poznaniu" - mówi rzeczniczka Ministerstwa Ochrony Środowiska Elżbieta Strucka.