"Zdradzę informację, której nawet nie powininem znać, a którą usłyszałem przez przypadek" - mówił w TVN24 Janusz Palikot. Nie chciał jednak powiedzieć, od kogo usłyszał o słowach, które miały paść z ust prezydenta.

"Won gnoju" - tak, według kontrowersyjnego polityka PO, powiedział prezydent Lech Kaczyński do szefa Biura Ochrony Rządu generała Mariana Janickiego po zawieszeniu szefa prezydenckiej ochrony Krzysztofa Olszowca. To on odpowiadał za bezpieczeństwo Kaczyńskiego w Gruzji.

Kancelaria zaprzecza

Czy faktycznie padły takie słowa? "Kancelaria Prezydenta RP kategorycznie oświadcza, że w dzisiejszej wypowiedzi poseł PO Janusz Palikot podał całkowicie nieprawdziwe informacje na temat rzekomego przebiegu rozmowy prezydenta z szefem Biura Ochrony Rządu" - napisano w komunikacie prezydenckiej kancelarii.

"Podczas spotkania nie padły żadne obraźliwe słowa, a opisywana sytuacja nigdy nie miała miejsca" - oświadczono. Prezydenccy urzędnicy podkreślili też, że nie pierwsz raz poseł Palikot mija się z prawdą. "Wyrażamy ubolewanie, że po raz kolejny przez posła PO publicznie powtarzane są nieprawdziwe informacje i pomówienia pod adresem głowy państwa" - napisano.

Prezydent nie chce ochrony

W najbliższą niedzielę prezydent jedzie w tygodniową podróż po Japonii, Korei Południowej i Mongolii. I według niego może to zrobić bez żadnej ochrony.

"Jeśli zabiorą mi Krzysia, to ja w ogóle nie chcę ochrony" - powiedział Lech Kaczyński. "W tej sytuacji ja dziękuję za opiekę BOR w trakcie mojej wyprawy do Azji, bo ja muszę mieć tych ludzi, którym bezwzględnie ufam" - podkreślił.

Płk. Olszowcowi nie ufają jednak jego przełożeni. Z raportu, jaki dostał premier Donald Tusk, wynika, że na granicy gruzińsko-osetyńskiej ochrona BOR była odcięta od prezydenta. Nie poinformowano jej o tym, że kolumna prezydencka będzie jechać inną trasą, a w efekcie Lech Kaczyński został narażony na poważne niebezpieczeństwo. Agentów BOR nie było przy prezydencie, gdy padły trzy serie strzałów z broni maszynowej. Za te wszystkie uchybienia Olszowiec został zawieszony.

Jak na słowa prezydenta zareagował BOR? Jego rzecznik twierdzi, że agenci i tak będą ochraniać prezydenta. Według wicepremiera Grzegorza Schetyny Lech Kaczyński zaakceptował już oficera, który będzie zastępował na czas zawieszenia pułkownika Olszowca.