"To była co najmniej nieszczęśliwa wypowiedź" - ocenił zastępca sekretarza generalnego Platformy Paweł Graś. "W przyszłym tygodniu będę rozmawiać z Januszem Palikotem, najwidoczniej przesłyszał się lub czegoś nie zrozumiał" - zapewnia.

"Schetyna wściekł się na Palikota, zupełnie nie rozumie, co mu się stało. W pierwszym odruchu chciał pewnie wyrzucić go z partii. Najprawdopodobniej Palikot zostanie w Platformie, ale tym razem naprawdę przegiął" - mówi zastrzegający anonimowość rozmówca zbliżony do kierownictwa partii.

Wczoraj wieczorem w TVN24 Palikot powiedział, że musi podzielić się z opinią publiczną informacją, którą uzyskał przypadkiem, gdy był w jednym pomieszczeniu z wicepremierem Grzegorzem Schetyną.

>>> Dowiedz się, co poseł Palikot mówił w telewizji

"Według informacji, którą usłyszałem, pan prezydent miał się odnieść do pana generała, człowieka w mundurze: <won gnoju> - mówił Palikot. Według niego, miało to mieć miejsce podczas rozmowy Lecha Kaczyńskiego z szefem BOR dotyczącej zwieszenia szefa prezydenckiej ochrony Krzysztofa Olszowca. Zarówno Kancelaria Prezydenta, jak i rzecznik BOR stanowczo zaprzeczyli słowom Palikota.

Graś powiedział, że rozmawiał z szefem BOR Marianem Janickim, który zapewnia, że prezydent niczego takiego nie powiedział. "Wierzę generałowi Janickiemu" - oświadczył polityk Platformy. Wypowiedzią Palikota zajmą się władze klubu PO.

Pod koniec października Palikot dostał naganę za wypowiedź w TVN24: "nie pozostaje mi nic innego, jak powtórzyć hasło znane ze stadionów: j...ć PZPN". Później zapewniał, że był to pierwszy i ostatni przypadek użycia przeze niego tak wulgarnych sformułowań.