"Gdybym wiedział, na czym będzie polegało moje rządzenie, nie pchałbym się, bo ani to pasjonujące, ani przyjemne", "Przez emerytury pomostowe wyłysieję i stracę 15 procent, ale wezmę na siebie ten brud" - takie szczere wyznania Donalda Tuska nagrał jeden z uczestników zamkniętego posiedzenia Komisji Trójstronnej 14 listopada.

Skąd takie słowa w ustach premiera? Na sali nie było dziennikarzy. Szef rządu nie przypuszczał jednak, że ktoś przy stole zarejestruje przebieg spotkania. Do nagrania dotarła TVP Info.

>>>Zobacz, co premier wyznał związkowcom

Teraz opozycja nie zostawia na Donaldzie Tusku suchej nitki. "Z takim podejściem do rządzenia absolutnie się nie zgadzam. Jeżeli premier się męczy, jeżeli mówi, że nie czuje się najlepiej w tej roli, to lepiej dla niego, by zrezygnował, żeby ktoś inny zastąpił go na stanowisku premiera" - mówi Radiu ZET Wojciech Olejniczak. "A Donald Tusk będzie spokojnie przygotowywał się do kampanii prezydenckiej" - dodaje lider lewicy.

Problemu w nagłym przypływie szczerości premiera nie widzi za to jego partyjny kolega, szef klubu PO Zbigniew Chlebowski. Nie zgadza się, że Donald Tusk w ten sposób się kompromituje.

"Nie sądzę, by była to kompromitacja. Premier jest bardzo zatroskany" - tłumaczy Chlebowski. Twierdzi, że Tusk używał takich słów, by uczestnicy spotkania dobrze go zrozumieli. "Gdy rozmawia się ze związkowcami, trzeba im w sposób niekonwencjonalny uświadamiać, do czego ich żądania mogą pchnąć Polskę" - przekonuje polityk PO w Radiu ZET.