Prezydent zaprasza premiera na unijny szczyt
Kolejne spięcie przed następnym unijnym szczytem w Brukseli między otoczeniem premiera i prezydenta. Kilka dni temu do kancelarii premiera dotarło pismo od Lecha Kaczyńskiego do Donalda Tuska w sprawie wyjazdu. Współpracownicy premiera odebrali je jako afront - czytamy w DZIENNIKU.
- Poznań będzie Brukselą dla prezydenta
- "Prezydent pochopnie chce jechać na szczyt"
- Prezydent nie zdąży na spotkanie z Sarkozym
- Platforma zatrzyma prezydenta w kraju
- "Słońce Peru" i samolot to porażki Tuska
- Tusk odwołuje wizytę. Leci do chorej matki
- Prezydent skazany na internet, bo MSZ milczy
- Jałowy spór o spór
- Polska nie storpeduje traktatu lizbońskiego
- Prezydent na szczycie? Za zgodą premiera
- Ekolodzy: Tusk zaszkodził Polsce
- Nowak: Prezydent leci "dla świętego spokoju"
- Tusk leci do Brukseli rejsowym samolotem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
W ekipie Donalda Tuska wzburzenie. "Otrzymaliśmy pismo, w którym prezydent zaprasza premiera na kolejny szczyt UE, zupełnie jakby to on był gospodarzem!" - irytuje się bliski współpracownik premiera. Co na to szef kancelarii Tuska? "Mogę potwierdzić jedynie, że pan prezydent poinformował o swoim udziale w szczycie" - potwierdza Tomasz Arabski. O szczegółach listu prezydenta nie chce mówić. Co w nim było? Szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki twierdzi, że nic nie wie o tym, że prezydent miałby zapraszać premiera do Brukseli. Potwierdza jedynie, że list został wysłany.
Dotarliśmy do treści tego pisma. "Podjąłem decyzję o udziale w posiedzeniu Rady Europejskiej. Mam nadzieję, że również Pan premier weźmie udział w tym posiedzeniu" - napisał Lech Kaczyński. Właśnie to zdanie zostało odebrane przez polityków PO jako zaczepka. Bo dla nich jest oczywiste, że w sprawach unijnych to rząd rozdaje karty.
Czy w Brukseli może dojść do nieporozumień między premierem i prezydentem? Najbliższy szczyt ma przynieść rozstrzygnięcia w sprawie pakietu klimatycznego. O jego obecną, niekorzystną dla Polski wersję PO obwinia właśnie Lecha Kaczyńskiego. "Brak kompetencji i niedoinformowanie poskutkowało w marcu 2007 roku zgodą pana prezydenta na zabójczy dla Polski pakiet klimatyczny, z którym musimy walczyć" - mówi nam szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.
Na szczycie nie powinno być jednak problemu. Jeszcze przed wylotem do Azji Lech Kaczyński rozmawiał z ministrem środowiska Maciejem Nowickim o sprawach klimatu. Na tym się nie skończyły wspólne przygotowania do szczytu. "Prosiliśmy o materiały w sprawie szczytu, są też kontakty robocze" - zapewnia szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki.
Po poprzednim unijnym szczycie, gdy szef kancelarii premiera odmówił prezydentowi samolotu, i po awanturze wokół uzgadniania składu delegacji rząd wyraźnie zmienił strategię. Tym bardziej że Donald Tusk publicznie oświadczył, że awantura o samolot była największym błędem pierwszego roku jego rządu. "Jak pan premier powiedział, nie będziemy więcej toczyli szkodliwych dla Polski i autorytetu władzy sporów. Chociaż nic nie zmienia naszej oceny, że szczyt UE to nie jest miejsce dla pana prezydenta" - mówi Sławomir Nowak. Ton wypowiedzi o prezydencie ocieplił też nieco sam premier. "Ja nie traktuję Lecha Kaczyńskiego jako jakiegoś potwora, który pojawił się na świecie tylko po to, żeby mi utrudniać życie i pracę" - oświadczył wczoraj na spotkaniu ze studentami w Krakowie.
A otoczenie prezydenta jest zadowolone, że rząd nie próbuje przeszkodzić Lechowi Kaczyńskiemu w udziale w unijnych szczytach. "Ja się cieszę, że rząd deklaruje, że nie będzie jątrzenia, nie będzie zbędnych utrudnień. Choć przywykłem do uwag z tamtej strony, że prezydent nie powinien się włączać w życie Unii Europejskiej. Tyle że nie podzielam tej oceny" - mówi Piotr Kownacki.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!