Palikot tłumaczy się z "nagich dziennikarek"
To nie był SMS z niemoralną propozycją, a odmowa udzielenia wywiadu - pisze na swoim blogu Janusz Palikot. "Rzeczpospolita" ujawniła, że poseł zgodził się na rozmowę z dziennikarkami w sejmowej restauracji pod dwoma warunkami: "nago i po dwóch butelkach wina". "Stawiając im propozycję do odrzucenia miałem nadzieję, że odpuszczą. Nie odpuściły" - stwierdził.
- Palikota mocno wyboista droga do gwiazd
- Palikot: Walnę trzy kruki i pójdę spać
- Palikot lubi rozebrane dziennikarki
- Palikot dumny z walki z prezydentem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Scenę polityczną w Polsce można skutecznie podzielić na polityków i stronnictwa posiadające poczucie humoru i dystans do siebie. (...) To przekłada się też na komentatorów, w tym szczególnie na dziennikarzy. Doskonale to widać na przykładzie słynnego już od rana, mojego sms-a do pań dziennikarek z redakcji <Rzeczpospolitej>" - pisze Palikot w onet.pl.
"Przez kilka dni namawiały mnie na wywiad, (...) gdy zaś nie ustawały w namolności, po jakimś czasie zażartowałem, wysyłając sms-em tekst: tak, zgadzam się na rozmowę, ale pod warunkiem, że wywiad będzie dotyczył wyłącznie moich złych cech charakteru" - tłumaczy. "Oczywiście potraktowały to serio, jako zgodę na wywiad i domagały się ustalenia konkretnego terminu. W tej sytuacji zaproponowałem im, że w czwartek o godzinie 18, ale pod warunkiem, że <nago - w miejscu publicznym! - i po dwóch butelkach wina" - dodaje.
>>>"Chamstwo? Lepię pierogi, nie mam czasu"
"Sądziłem, że nie ma zmiłuj, muszą zrozumieć, iż rozmowy nie będzie. (...) Tym bardziej, że nie chodziło im o zwykły wywiad ze mną, lecz o próbę wyciągnięcia informacji o jakichś tajemnych warunkach porozumienia PO z SLD. (...) Nie przypuszczałem jednak, nie przyszło mi to do głowy!, że nago i po winie mam być ja!!! Na miły Bóg, toż nie Palikot zabiegał o rozmowę z dziennikarkami, lecz dziennikarki z Palikotem. Stawiając im propozycję DO ODRZUCENIA miałem nadzieję, że odpuszczą. Nie odpuściły" - napisał.
"Po jednej stronie mamy pełnych ironii, sarkazmu i dowcipu oraz poszanowania dla ludzi o odmiennych poglądach, a po drugiej zaciekłych obrońców zasad, moralistów i inkwizytorów. Z jednej strony Rymanowski, Najsztub, Żakowski i Paradowska, z drugiej Wildstein, Zaremba, Semka i większość dzisiejszej >Rzepy<. Choć są i tacy, jak Mazurek, ukąszeni przez IV RP, a jednak z poczuciem humoru" - konkluduje Palikot.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!