Zaleje nas fala niemieckich roszczeń?
Czy brak jednego słowa może wywołać falę niemieckich roszczeń majątkowych, które zaleją polskie sądy? "Nasz Dziennik" ostrzega przed taką możliwością. Gazeta alarmuje, że z projektu ustawy reprywatyzacyjnej zniknęło słowo oraz, które uzależniało możliwość uzyskania odszkodowania od polskiego obywatelstwa. Wykreślono je, by nie łamać unijnego prawa.
- Zwrot żydowskiego mienia wciąż w próżni
- Rząd zabierze pieniądze ofiarom PRL-u
- Zobacz, ile odzyskają wywłaszczeni w PRL
- Nagonka prezydenta na krakowski Kościół?
- Brytyjczycy: Polska powinna zapłacić Żydom
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Celowe opuszczenie słowa "oraz", może więc ocalić resort skarbu przed zarzutem łamania unijnego prawa, które zabrania dyskryminacji pewnej grupy osób ze względu na przynależność państwową. Ale dużo groźniejsze może się okazać dla samego skarbu. Skala niemieckich roszczeń może być bowiem ogromna.
>>>Zobacz, ile odzyskają wywłaszczeni w PRL
W całej sprawie chodzi o drobną z pozoru zmianę w ustawie reprywatyzacyjnej. W pierwszej wersji projektu można było przeczytać, że "zadośćuczynienie przysługuje osobom fizycznym, które w chwili nacjonalizacji: 1. były właścicielami lub współwłaścicielami nieruchomości oraz 2. były obywatelami polskimi. W nowej wersji z projektu zniknęło słówko "oraz", co może prowadzić do tego, że prawnicy w tym miejscu zastosują wykładnie "lub".
Takiego zdania jest cytowany w "Naszym Dzienniku" prawnik Stefan Hambura. Brak słowa "oraz" może otworzyć furtkę dla obywateli Niemiec. Zgodnie z nią z korzystną dla nich wykładnią będą także mogli domagać się zadośćuczynienia.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!