Minister Kaczyńskiego oskarżony o oszustwa
Jackowi S., wiceministrowi rozwoju regionalnego w rządzie PiS, grozi osiem lat więzienia. Prokuratura postawiła mu pięć zarzutów oszustwa. Wiceminister miał sfałszowanymi zaświadczeniami wyłudzać dotowane bony na paliwo. Ale to tylko jeden z wątków prowadzonego przeciwko niemu śledztwa. Wkrótce Jacek S. może usłyszeć więcej zarzutów.
- Działacze PSL na celowniku CBA
- Rolnicy zarabiają ponad średnią krajową
- Rolnicy mogą stracić dopłaty z Unii
- Fortuna dla urzędnika za fikcyjny meldunek
- Platforma obroni CBA przed SLD
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Jak informuje lubelska "Gazeta Wyborcza", wiceminister i były lider ZChN miał niewesołe święta. W Wigilię usłyszał podczas przesłuchania w lubelskiej prokuraturze pięć zarzutów oszustwa. "Podejrzany Jacek S. od maja 2002 r. do marca 2004 r. przedstawił pisemne oświadczenia o prowadzonej przez siebie działalności rolniczej, dzięki czemu uzyskał w urzędzie gminy w Gościeradowie dotowane bony na zakup paliwa. Jak wynika z ustaleń śledztwa, Jacek S. działalności rolniczej nie prowadził. Otrzymał pięć zarzutów, bo dostał tyle bonów" - poinformowała "Gazetę Wyborczą" Beata Syk-Jankowska, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Lublinie.
>>>Wiceminister w rządzie Tuska straci posadę za ziemię?
Jacek S. wiceministrem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego był dwa miesiące. W ostatnich wyborach startował z listy PiS, ale wyborcy mu nie zaufali. Jak przypomina gazeta, w przeszłości był m.in. liderem ZChN. Ostatnio pełnił funkcję adiunkta na Wydziale Prawa, Prawa Kanonicznego i Administracji Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego.
Zarzuty oszustwa to niejedyny problem Jacka S. Prokuratura prowadzi jeszcze śledztwo w sprawie dopłat unijnych, które wiceminister otrzymywał w latach 2004-2007. Jacek S. kupił wtedy ze wspólnikiem, także już oskarżonym o oszustwa, 166 hektarów ziemi. W ciągu kilku lat z Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa otrzymał 220 tysięcy złotych dopłat unijnych.
Problem polega jednak na tym, że dopłaty przysługują jedynie osobom uprawiającym ziemię. Tymczasem, jak twierdzi "Gazeta Wyborcza", przynajmniej połowy 166-hektarowego pola Jacek S. nie uprawiał. Podnajął ją za to rolnikowi Stanisławowi Kosikowskiemu. Kosikowski ma na to dowód - podpisał z żoną Jacka S. umowę dzierżawy połowy gospodarstwa, bo liczył na dopłaty. Nie zobaczył z nich jednak ani złotówki. Kiedy ujawniła to "Gazeta Wyborcza", Jacek S. przyznał, że Kosikowski pracował na polu, ale twierdzi, że "wykonywał jedynie zlecenia".
>>>Działacze PSL na celowniku CBA
W sprawie unijnych dopłat nikt jeszcze nie usłyszał żadnych zarzutów.
























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!