Eksperci jeżdżą do urlopującego się Tuska
Opozycja krytykuje premiera, że w czasie gazowego kryzysu - zamiast pilnować spraw kraju - wybrał się do Włoch na narty. PO broni premiera i zapewnia, że nawet szusując po stokach, Donald Tusk trzyma rękę na pulsie i jest o wszystkim świetnie poinformowany. Żeby szef rządu nie musiał przerywać urlopu, do Włoch jeżdżą z informacjami rządowi eksperci. Ciekawe, na czyj koszt.
- Premier Tusk może rządzić nawet z Włoch
- "Bez urlopu premier nie będzie dobrze rządził"
- Nauki płynące z Dolomitów
- Premier szusuje po włoskich zboczach
- Tusk zmienia rząd
- Tusk znowu na wakacjach
- Unia przychylniej patrzy na Gazociąg Północny
- PiS atakuje Platformę na gazowym froncie
- Grupa Wyszehradzka zajmie się gazem
- Szczyt NATO 135 metrów pod ziemią
- Polsce brakuje gazu, a Tusk na urlopie
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-02-16

temp. min -13°C max. 2°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"To kompromitacja. Gdy napięcia gazowe się dzieją, gdy wali się energetyka w Europie, pan premier Tusk jeździ sobie na nartach. A Polska czeka" - grzmiał w radiu RMF poseł Jacek Kurski.
"Premier będąc na nartach był bezpośrednio informowany o tym, co się dzieje, i kieruje całością prac kryzysowych rządu" - odpowiadał Kurskiemu w Radiu ZET szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak.
Donald Tusk jest cały czas na gorącej linii z wicepremierem Pawlakiem i członkami rządowego zespołu energetycznego. Mailem dostaje też wszystkie dokumenty i analizy sytuacji gazowej - zapewnia Nowak.
Premier jest też dobrze przygotowany do dzisiejszego spotkania Grupy Wyszehradzkiej w sprawie gazowego kryzysu. Ale - jak ustaliło radio RMF - aby premier nie musiał przy okazji przerywać urlopu, do Włoch zostali wezwani rządowi eksperci.
Nowak nie ujawnił, ile osób musiało jechać do Włoch. Wiadomo, że towarzyszą mu w Dolomitach i pojadą z nim do Bratysławy.
>>> Zobacz Donalda Tuska na nartach
Jacek Kurski w swoim stylu szerokim frontem zaatakował Tuska i rząd. I wytykał, że premier oraz jego ministrowie nic nie zrobili, żeby zapewnić Polsce bezpieczeństwo energetyczne. Bo gdyby PiS dalej rządził, to już dawno mielibyśmy i gaz norweski, i gazoport.
Poseł spuścił z tonu, kiedy prowadzący rozmowę Konrad Piasecki przypomniał, iż za zamieszanie z gazoportem jest odpowiedzialny rząd PiS-u, który przez dwa lata nie mógł się zdecydować, czy inwestycja ma powstać w Gdańsku, czy w Świnoujściu. Pomijając takie drobiazgi, że w rok gazopoprtu nikt nie wybuduje, i że skroplony gaz kontraktuje się z pięcioletnim wyprzedzeniem.
Sławomir Nowak bronił prawa Donalda Tuska do urlopu. Zapewnił, że rząd przyspieszył prace nad zróżnicowaniem źródeł dostaw gazu.

























Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!