"Marszałek Bronisław Komorowski trzyma mój projekt w <zamrażarce>, a Jarosław Gowin, którego ma już dość nawet własny Klub, szaleje. Ściga się sam z sobą w proponowaniu coraz większych głupot. Tylko o krok wyprzedzają go biskupi" - pisze Senyszyn.

Dodaje, że zapłodnienie pozaustrojowe powinno pozostać dopuszczalne bez żadnych ograniczeń. "Trzeba jedynie znieść barierę kosztową, która uniemożliwia skorzystanie z metody in vitro mniej zamożnym chorym na niepłodność. Dlatego nie trzeba pisać nowej ustawy. Wystarczy znowelizować obowiązujące przepisy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych" - podkreśla posłanka lewicy.

Tłumaczy, że taki projekt złożyła w Sejmie już 5 września 2008 r. "Można go było uchwalić i na nowy rok podpisać kontrakty z placówkami świadczącymi usługi medyczne w zakresie zapłodnienia in vitro" - twierdzi posłanka.