Rzecznik Centralnego Biura Antykorupcyjnego powiedział DZIENNIKOWI, że cały proces kupna Bryz zostanie prześwietlony. Temistokles Brodowski odmówił jednak podania jakichkolwiek szczegółów dotyczących tej sprawy.

Resort obrony nie ma sobie nic do zarzucenia. W połowie grudnia rzecznik MON Robert Rochowicz mówił DZIENNIKOWI, że przy zakupie samolotów Bryza nie doszło do jakichkolwiek nieprawidłowości.

Dlaczego nie było przetargu? Rochowicz odpowiadał, że nie było wyboru typu samolotu z kilku ofert, ponieważ M28 w rożnych odmianach jest już na wyposażeniu Sił Powietrznych i Marynarki Wojennej. "12 nowych maszyn będzie stanowić uzupełnienie braków w stanie etatowym jednostek Sił Powietrznych. Nowy kontrakt jest więc kontynuacją zakupów już posiadanego wyposażenia" - wyjaśniał.

A co z zarzutem stawianym przez Ludwika Dorna, że MON przepłacił 250 mln złotych? "Ceny uzbrojenia na świecie stale rosną" - tłumaczył Rochowicz. I dodawał, że "porównywanie cen samolotu kupionego w 2001 r. z ubogim pakietem wyposażenia dodatkowego, do cen samolotu, który zostanie dostarczony w 2014r., z zamontowanymi wszelkimi możliwymi nowinkami technicznymi, jest zabiegiem perfidnie fałszującym sprawę podpisanego niedawno kontraktu".

Samoloty Bryza M28 to niewielkie pasażersko-transportowe maszyny, które są modyfikacją produkowanego jeszcze w ZSRR An-28. Za 635 mln zł PZL Mielec, należący do amerykańskiego koncernu United Technologies Holdings ma w ciągu sześciu lat dostarczyć armii 12 takich samolotów.