IPN: Kłamcy lustracyjni są w parlamencie
Instytut Pamięci Narodowej szuka w parlamencie agentów PRL-owskich specsłużb. Oskarżył m.in. Mariana Filara z Demokratycznego Koła Poselskiego o zatajenie w oświadczeniu lustracyjnym wykładów w Wyższej Szkole Oficerskiej w Legionowie. "Przecież ja tam uczyłem prawa" - broni się Filar.
- Jachowicz: Fałszywe przeprosiny Kiszczaka
- Proces Kiszczaka za... zwolnienie milicjanta
- Stan wojenny przed Trybunałem Konstytucyjnym
- Były esbek: Lech Wałęsa nie donosił
- Blamaż IPN w procesie o stan wojenny
- IPN: Sikorski zginął w katastrofie lotniczej
- Nuncjusz apostolski informatorem SB?
- Jak nie zadławić lustracji własną śliną
- Poseł oskarżony o kłamstwo lustracyjne
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie uczyłem tych ludzi, jak bić pałką ani przesłuchiwać. Uczyłem, jak przestrzegać prawa. Uczyłem ich szacunku dla niego" - mówił profesor Marian Filar w TVN24.
Dodał, że ani w starej ustawie lustracyjnej, ani w nowej nie ma wzmianki o tym, że w oświadczeniu lustracyjnym trzeba napisać o wykładach w Wyższej Szkole Oficerskiej w Legionowie. Polityk
wykładał tam w latach 1978-79. "Ja tam wykładałem na pół etatu, przyjeżdżałem na wykłady raz na tydzień. To trwało dwa semestry. I to zanim jeszcze szkoła została rozwiązana,
a jej agendy weszły w skład Akademii MSW" - tłumaczył Filar.
To właśnie o tę milicyjną akademię chodzi IPN-owi. Współpraca z tą instytucją jest badana przez pion lustracyjny IPN. To dlatego, jeśli ktoś wykładał w akademii, należało to
uwzględnić w oświadczeniu lustracyjnym. "Ale ja nie pracowałem w akademii ani sekundy. Pracowałem dla szkoły, po rozwiązaniu której z jej agend stworzono akademię" -
tłumaczy Filar.
Życiorys profesora nie jest jedynym, którym ostatnio zainteresował się pion lustracyjbny IPN. O kłamstwo lustracyjne IPN podejrzewa też senatora PO Zbigniewa Pawłowicza. W katalogach IPN
ujawniono, że Pawłowicz był zarejestrowany w 1977 r. jako tajny współpracownik Wojskowej Służby Wewnętrznej, czyli kontrwywiadu wojska PRL, ps. Pawlik.
Według katalogu, współpracę rozwiązano w grudniu 1977 r. z powodu "braku możliwości"; teczkę pracy TW zniszczono; zachowała się zaś teczka personalna TW. Sam Pawłowicz
mówił, że jest tym zaskoczony i że zapisy dotyczą okresu, kiedy pracował jako lekarz w jednostce specjalnej w Egipcie pod flagą ONZ.






















~hanka2011-03-04 10:24
No tak Panie profesorze - wykładał Pan prawo w szkole oficerskiej , ale to było inne
prawo - to było wg tych z IV RP prawo be, tak samo jak i tamtejsi oficerowie - be! Trzeba więc Pana zlustrować bo dobre prawo to prawo, które jest w nazwie PiS,
które zabiło posłankę Barbarę Blidę, to prawo które niszczy uczciwych ludzi, to prawo które daje ujście nienawiści i zaspokaja żądze władzy ludzi, którzy nie powinni jej nigdy sprawować, bo są niebezpieczni . Panie profesorze - trzeba
zlikwidować IPN,instytucję, która niszczy i potępia wszystko co było dobre w tamtej ojczyżnie - w mojej ojczyżnie. Pracownicy IPN-u na zasiłki dla bezrobotnych. Pieniądze, które pochłania dzisiaj IPN są potrzebne społeczeństwu - szpitalom, szkołom, emerytom. Niech wreszcie Pan - Panie profesorze głośno i dobitnie powie tym wszystkim oszołomom że w dzisiejszej Polsce jest bezprawie , draństwo, z którym trzeba walczyć!!!
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!