Kolej Polski na przewodzenie Wspólnocie przypada na początek lipca 2011 roku. Stanie się tak, jeśli do tego czasu nie zostanie przyjęty traktat lizboński. Znosi on bowiem rotacyjne przewodnictwo w UE, w to miejsce powołując wybieranego "prezydenta" Wspólnoty.

Czy Polska doczeka się własnej prezydencji? To mało prawdopodobne, bo Irlandia przymierza się do powtórzenia referendum w sprawie przyjęcia traktatu lizbońskiego. I tym razem wszystko wskazuje na to, że eurokonstytucja zostanie przyjęta.

Mimo tego rząd przygotował program polskiej prezydencji. Zakłada on przygotowanie podwalin pod kolejny unijny budżet. Warszawa położy także nacisk na bezpieczeństwo energetyczne państw Wspólnoty. "Na pewno nie odstąpimy też od zaproponowanego przez nas i Szwecję programu partnerstwa wschodniego, który zakłada zacieśnienie współpracy UE z Ukrainą, Mołdawią, Gruzją, Azerbejdżanem i częściowo z Białorusią" - mówi jeden ze współpracowników Tuska.