Odszedł zaufany ochroniarz prezydenta
Pułkownik Krzysztof Olszowiec już nie obędzie ochraniał prezydenta. Zaufany szef ochrony Lecha Kaczyńskiego odszedł dziś z Biura Ochrony Rządu do cywila. "Jeśli zabiorą mi Krzysia, to ja w ogóle nie chcę ochrony” - mówił jeszcze w listopadzie Kaczyński.
- Prezydent pojedzie do Azji bez ochroniarza
- Kaczyński stawia na ekonomię
- Prezydent jednak zgodził się na ochronę
- Ochroniarz prezydenta chce odejść ze służby
- Schetyna zabrał ochronę prezydentowi
- Polecą głowy po strzelaninie w Gruzji?
- Prezydent bez ochrony
- Prezydent płaci milion za ochronę willi
- "Prezydent do szefa BOR: Won gnoju"
- Wszystko, co musisz wiedzieć o opalaniu >>>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-29

temp. min 4°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Potwierdzam informację. Pułkownik Olszowiec odszedł ze służby na własną prośbę" - powiedział "Rzeczpospolitej" gen. Marian Janicki. O tym, że szef prezydenckiej ochorny - nie czekając na wyniki dochodzenia w sprawie tzw. incydentu gruzińskiego - zamierza odejść ze służby spekulowano już od kilku tygodni.
Pułkownika Olszowca zawieszono w listopadzie. Był to efekt wyprawy prezydenta do obozu uchodźców niedaleko granicy z wrogo nastawioną wobec Gruzji Osetią Południową. Kiedy Lech Kaczyński wysiadł z samochodu, w pobliżu padły strzały.
>>> Przeczytaj o gruzińskiej wyprawie Lecha Kaczyńskiego
Wówczas przy polskim prezydencie nie było nikogo z jego ochrony. Olszowcowi zarzuca się, że zgodził się na to, by w samochodzie z prezydentami Polski i Gruzji nie było żadnego polskiego oficera ochrony. Pozwolił też, by między samochód z Lechem Kaczyńskim a auto z funkcjonariuszami BOR wjechało siedem innych samochodów, przez co prezydent praktycznie został pozbawiony ochrony. Olszowiec nie powinien też zgadzać się na przejazd prezydenta niesprawdzoną i niezabezpieczoną wcześniej trasą.
Zawieszenie szefa ochrony nie spodobało się prezydentowi. Lech Kaczyński groził nawet, że w ogóle zrezygnuje z obstawy. "Jeśli zabiorą mi Krzysia, to ja w ogóle nie chcę ochrony” - mówił wówczas Lech Kaczyński.






















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!