"To nie my zaprosiliśmy Janusza Korwin-Mikkego. Jego nazwiska nie było na liście gości, którą dostarczyliśmy do Kancelarii Prezydenta. Można to sprawdzić. Jego obecność była dla nas zaskoczeniem. Kto go zaprosił? Widocznie zrobił to ktoś z otoczenia Lecha Kaczyńskiego" - powiedział DZIENNIKOWI wyraźnie oburzony słowami prezydenckiego ministra Krzysztof Czuma.

Kto zaprosił Korwin-Mikkego? To nie my!

Obecność na piątkowym zaprzysiężeniu byłego lidera UPR wciąż pozostaje nierozwiązana. Najpierw minister sprawiedliwości Andrzej Czuma tłumaczył w rozmowie z TVN24: "On sam się zaprosił. Zadzwonił do Kancelarii Prezydenta i powiedział, że chce uczestniczyć w tym spotkaniu." Czuma dodaje, że widok założyciela UPR bardzo go zaskoczył.

Czuma dodał, że przed uroczystością został zapytany przez Kancelarię Prezydenta, czy obecności Korwin-Mikkego będzie mu przeszkadzać. Odpowiedział, że listę gości ustala prezydent i jego Kancelaria.

Kancelaria umywa ręce

Jednak szef Kancelarii Prezydenta Piotr Kownacki powiedział, że Korwin-Mikke był gościem ministra Andrzeja Czumy. Gdy przedstawiono mu opinię Czumy na ten temat, odpowiedział krótko: "To w takim razie nie wiem, skąd się tam wziął. Byłem przekonany, że to jest osoba zaproszona przez Czumę."

Sam Korwin-Mikke powiedział w TNVN24, że nie mógł sobie odmówić przyjemności uczestnictwa w powołaniu Czumy, bo "nieczęsto członkiem rządu zostaje tak przyzwoity człowiek". Kto go zaprosił? Nie powiedział.

Założyciel UPR uwieczniony został nawet na rodzinnej fotografii, zrobionej po nominacji. Są na niej Andrzej Czuma i jego rodzina. Ostatecznie wątpliwości postanowił rozwiązać prezydencki minister Michał Kamiński w programie "Siódmy Dzień Tygodnia" w Radiu ZET: "Korwin -Mikkego na zaprzysiężenie Andrzeja Czumy w Kancelarii Prezydenta zaprosił... syn Andrzeja Czumy" - powiedział Kamiński.

Jednak jego słowom przeczy Krzysztof Czuma. Teraz Kancelaria Prezydenta milczy.