Ciemne niebieskie oświetlenie, duży telebim i mównica, przy której stały flagi: polska i unijna. Sala pełna. Kilkaset osób. Wszyscy stoją. Gdzieniegdzie widać żółte balony z napisem "SdPl".

Kto będzie gościem specjalnym imprezy - zastanawiali się działacze. Niektórzy liczyli na Włodzimierza Cimoszewicza, inni choćby na kilku posłów SLD. Jednak ich nadzieje się nie spełniły. Nie przyszedł ani Cimoszewicz, ani posłowie Sojuszu. Z zaproszenia nie skorzystał też Donald Tusk. Byli za to m.in.: Marek Borowski, Janusz Onyszkiewicz, Magdalena Środa, prof. Kazimierz Kik i liderzy partii Zielonych.

Na scenę wkroczył ubrany w ciemny garnitur, białą koszulę i złoty krawat Dariusz Rosati. To on był głównym tenorem imprezy. Rosati zaczął od ataku na PiS. Według niego, to partia anachroniczna, którą kierują "ludzie pełni kompleksów i obsesji".

Rosatiemu wtórował szef SdPl Wojciech Filemonowicz: Z tej sali powinno popłynąć głośne "nie". "Nie" dla powrotu do władzy Tadeusza Rydzyka, Jarosława Kaczyńskiego i Zbigniewa zwanego dziś Z.

Ostre słowa padły też pod adresem PO i premiera. Rosati skrytykował Tuska za to, że ten przez kilka tygodni mówił, że w Polsce kryzysu nie ma. "Kryzys zagląda nam wszystkim w oczy, zagraża polskim rodzinom" - przestrzegał europoseł.

Rosati zaatakował też IPN. Stwierdził, że należy anulować ustawę lustracyjną oraz udostępnić teczki osób publicznych. "Mamy dość dzikiej lustracji! Mamy dość panoszenia się kapłanów wiedzy tajemnej" - grzmiał europoseł.

Wielokrotnie też podkreślał, że Porozumienie dla Przyszłości ma być alternatywą właśnie dla prawicy. "Chcemy tworzyć porozumienie ludzi, którym bliskie są takie wartości, jak: wolność, solidarność, równe szanse i wrażliwość na biedę" - tłumaczył. I zastrzegł, że ruch nie będzie partią polityczną.

Z kolei Marek Borowski przyznał, że ruch jest za tym, żeby uregulować prawnie kwestię związków partnerskich osób tej samej płci.

>>> Centrolewica stawia na gejów

A co z listą do europarlamentu? Będzie jedna szeroka z politykami SLD i Cimoszewiczem na czele czy oddzielna? Liderzy ruchu unikają odpowiedzi. Twierdzą, że europarlament nie jest najważniejszy, a projekt widzą w dłuższej perspektywie. Ale nie wszyscy myślą tak samo.

Dziennikarze byli wczoraj świadkami krótkiej kłótni europosła Józefa Piniora z szefem SdPl. Poszło właśnie o eurowybory. Jedna z gazet napisała ostatnio, że Filemonowicz na liście widziałby m.in. Lidię Geringer de Oedenberg, europosłankę SLD z Dolnego Śląska. Sęk w tym, że Pinior też chce ponownie kandydować i też jest z Dolnego Śląska.