"Będziemy kontynuowali rozwój obrony rakietowej, aby przeciwstawić się rosnącej potędze Iranu, o ile technologia ta okaże się sprawdzona i efektywna z punktu widzenia kosztów" - te słowa Bidena wygłoszone w trakcie międzynarodowej konferencji w sprawie bezpieczeństwa w Monachium były cytowane przez wszystkie główne serwisy informacyjne na świecie. To bowiem pierwsza oficjalna deklaracja ekipy Obamy w sprawie jednego z najbardziej kontrowersyjnych projektów odziedziczonych po George’u Bushu. "Wobec nowych zagrożeń musimy z nową determinacją zdobyć środki, aby zwyciężyć" - tłumaczył Biden. Zapowiedział, że dalsze decyzje7 w sprawie tarczy prezydent Obama będzie podejmował w konsultacjach zarówno z sojusznikami z NATO, jak i z Rosją.

>>>Rząd chce tarczy, ale bez natarczywości

Czy zatem budowa bazy będzie realizowana zgodnie z kalendarzem ustalonym za prezydentury Busha? "Joe Biden powiedział bardzo wyraźnie, że nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o projekt instalacji w Polsce tarczy antyrakietowej, i że oczywiście Polska będzie tym państwem, z którym Waszyngton skonsultuje ewentualne zmiany" - powiedział premier Tusk, który w Monachium prowadził z Bidenem rozmowy w cztery oczy.

Także część amerykańskich mediów, m.in. rozgłośnia Radio Free Europe, przyznała, że wiceprezydent wsparł budowę tarczy o wiele mocniej, niż się spodziewano. Przed konferencją w Monachium część polskich i brytyjskich mediów wróżyła, że Joe Biden zapowie wstrzymanie projektów w imię zawarcia z Rosją ambitnych porozumień rozbrojeniowych i odprężenia w kontaktach z Moskwą.

Nie jest jasne, czy zapowiedź "przeglądu" skuteczności tarczy to dyplomatyczna furtka dla wycofania się przez Waszyngton z twarzą z projektu, który doprowadził do ostrego zaognienia stosunków z Rosją, czy też rzeczywiście nowa administracja chce poznać wszystkie tajniki systemu, które przed objęciem władzy przez Baracka Obamę nie były jej znane.

Wiceszef MON Stanisław Komorowski, który w imieniu Polski prowadzi rokowania nad umową o warunkach działania tarczy, zapewnia, że nic się nie zmieniło w kalendarzu negocjacji. Ich najbliższa runda ma się odbyć za miesiąc. Zdaniem Komorowskiego, postęp jest tak duży, że umowa być może zostać zawarta już w kwietniu. W takim przypadku jesienią pod Warszawą pojawiłaby się pierwsza bateria amerykańskich rakiet Patriot wraz z przeszło stuosobowym oddziałem amerykańskich żołnierzy.

Czy to realny scenariusz? Polskim i czeskim przywódcom zdaje się zależeć na realizacji amerykańskiego projektu jak nigdy dotąd. Oba kraje widzą w nim zabezpieczenie przed coraz bardziej agresywnymi działaniami Kremla na rzecz odbudowy strefy wpływów w Europie Środkowej. Donald Tusk, który do tej pory ostrożnie wypowiadał się o amerykańskim projekcie, na międzynarodowej konferencji w sprawie bezpieczeństwa w Monachium w mocnych słowach podkreślił, że Polska nadal jest skłonna przyjąć bazę.

"Jesteśmy gotowi uczestniczyć we wszystkich, także trudnych projektach z wiarą, że potwierdzą one obronne i prewencyjne cele całej wspólnoty Zachodu" - podkreślał polski premier. A zastępca szefa rządu Czech Alexandr Vondra ostrzegał, że w sprawie tarczy "Moskwa nie może mieć prawa weta".