"Wielki biznes jest chroniony przez ministra kultury. Została złamana podstawowa zasada prawa autorskiego, w której autor jest podmiotem tego prawa" - komentuje projekt ustawy, który właśnie trafił do Sejmu Edward Pałłasz, przewodniczący zarządu ZAiKS. "Ten projekt to bubel prawny, który rozwala cały rynek" - dodaje Jacek Bromski, znany reżyser, prezes Stowarzyszenia Filmowców Polskich.

O co chodzi w sporze między twórcami a ministerstwem? Od trzech lat wysokość tantiem w praktyce ustala sam rynek. Wcześniej dochody twórców były zależne od tabel wynagrodzeń, na który wpływ mieli przede wszystkim twórcy. Prawo to w 2006 r. zakwestionował Trybunał Konstytucyjny, uznając, że w ustalaniu wynagrodzeń muszą uczestniczyć też ci, którzy tantiemy płacą. Stąd nowy projekt ustawy. Ministerstwo Kultury przywraca w nim sztywne stawki. Ale w ich tworzeniu mają wziąć udział zarówno twórcy, jak i tzw. wielcy użytkownicy praw, czyli wytwórnie płytowe, operatorzy kablowi czy spółki radiowe i telewizyjne. "To jak wyznaczenie ceny bułki w całej Polsce. Z góry będzie powiedziane, że muzyka Pendereckiego, Turnaua i Hołdysa będzie warta tyle a tyle. Bliżej nam do Korei Północnej niż Europy' - komentuje Edward Pałłasz.

W ubiegły poniedziałek doszło w Ministerstwie Kultury do burzliwego spotkania twórców i Piotra Żuchowskiego, sekretarza stanu odpowiedzialnego za nowelizację ustawy. "Chcę usłyszeć konkrety, jakie zapisy noweli stanowią zagrożenie dla twórców, ale na razie tego nie usłyszałem. Ministerstwo nawet nie dopuszcza myśli, że ta nowelizacja może uderzyć w twórców" - mówi Piotr Żuchowski. Dodaje, że jego zdaniem artyści dążą do tego, aby ta ustawa wylądowała w koszu.

Twórcy krytykują też fakt, że ustawa powstała w departamencie prawnym ministerstwa, a jego wiceszefową jest Ewa Ziemiszewska, która brała udział w pracach nad powstaniem ustawy medialnej z czasów afery Rywina. Zeznawała zresztą przed komisją śledczą w tej sprawie. "Niech sobie kieruje działem prawnym, ale nie jest ona od tego, żeby pisać ustawy. Mogłaby być ciut skromniejsza i zwrócić się do jakichś profesorów i specjalistów od prawa autorskiego" - mówi Jacek Bromski. Ministerstwo upiera się jednak, że projekt powstał na postawie założeń przygotowanych przez prof. Janusza Bartę i Ryszarda Markiewicza z UJ, którzy są największymi specjalistami w tej dziedzinie w Polsce. "Słyszałem, że padają porównania tej nowelizacji do ustawy medialnej z czasów afery Rywina, choć oficjalnie nikt tego nie powiedział. Moim zdaniem są osoby, które szukają argumentów, żeby po prostu tej ustawy nie było" - mówi Piotr Żuchowski.

19 lutego w sejmowej komisji kultury dojdzie do pierwszego czytania nowelizacji prawa autorskiego. "W obronie naszych praw jesteśmy gotowi sprzymierzyć się nawet z diabłem. I to uczynimy" - zapowiada Edward Pałłasz.

p

Ile za piosenkę?

Megagwiazdy typu Feel, których piosenki są emitowane przez największe stacje radiowe, na tantiemach mogą zarobić rocznie nawet kilka milionów złotych. Twórca pojedynczego, średnio popularnego przeboju może liczyć na sumę rzędu 200 tys. zł za cały rok. Tantiemy to główne źródło dochodów wykonawców, autorów i kompozytorów piosenek. Kilkudziesięciogroszowe stawki są naliczane za każdą emisję piosenki w radiu. Tantiemy są zróżnicowane w zależności od tego, o jakiej porze piosenka jest emitowana i jaki zasięg ma stacja. Są także uzależnione od miejsca, jakie artysta zajmuje w specjalnym rankingu ZAiKS czy innej organizacji zarządzania prawami autorskimi, który co roku jest aktualizowany.