24 lipca 2003 r., dziesięć minut po godz. 23, Danuta Olewnik po długim krążeniu po Warszawie, instruowana przez telefon przez porywaczy, zrzuca płócienną torbę z wiaduktu Trasy Toruńskiej w Warszawie. W torbie jest 300 tys. euro okupu za uwolnienie Krzysztofa Olewnika. "Oddajcie mi brata! - krzyczy i po dłuższej chwili wraca do samochodu. Porywacze, znani dziś z nazwiska i skazani członkowie bandy Wojciecha Franiewskiego, zabierają okup i spokojnie odjeżdżają. Policjanci nikogo nie łapią. Nie mają żadnych śladów.

>>>Porywacz Olewnika nagrany na taśmie

Dokładnie trzy lata później w Biurze Wywiadu Kryminalnego Komendy Głównej Policji powstaje sensacyjna analiza na temat tego wydarzenia. Z 14-stronicowego raportu, którym dysponujemy, wynika jasno, że w operację przejęcia okupu byli zaangażowani pruszkowscy przestępcy. Co ważniejsze, bandyci mieli kontakty z Jackiem K., aresztowanym w środę przyjacielem i wspólnikiem Olewnika.

Skąd to wiadomo? Za pomocą programu komputerowego policjanci przeanalizowali 790 tys. połączeń telefonicznych. Program sprawdzał, kto i jak często rozmawiał i wysyłał SMS-y, jak logowały się telefony w stacjach przekaźnikowych (BTS) telefonii GSM położonych w okolicy miejsca przekazania okupu. Spośród gigantycznej liczby danych program wyłowił cztery numery telefoniczne. Kluczowy, jak wynika z analizy, należy do Andrzeja A. Policjanci wskazują, że to człowiek notowany za rozbój i mający związki z pruszkowskimi grupami przestępczymi. A., w chwili gdy przekazywany jest okup, przebywa w Łebie, ale pozostaje w nieustannym kontakcie telefonicznym z dwoma osobami, które krążą w pobliżu miejsca akcji, czyli obok Trasy Toruńskiej. Kim są rozmówcy A.?

Pierwszy z telefonów jest zarejestrowany na znaną firmę marketingową w Warszawie, co do drugiego policja nie miała bliższych wiadomości, ale ustaliła, że telefon, z którym z Łeby łączy się Andrzej A., loguje się np. w stacji BTS, w pobliżu której siostra Olewnika czeka na instrukcje od porywaczy. Na policyjnym diagramie widać, że właściciel komórki przejeżdża obok samochodu Danuty Olewnik i zawraca. Według analizy osoba ta sprawdzała, czy siostra biznesmena wykonuje polecenia porywaczy. Drugi z rozmówców Andrzeja A. jest np. w punkcie, który siostrze Olewnika wyznaczono jako miejsce do zawrócenia auta.

To nie wszystko. Z analizy wynika, że telefon Andrzeja A. miesiąc przed przekazaniem pieniędzy logował się w pobliżu miejsca zrzucenia okupu. Po raz pierwszy i ostatni. To kolejna przesłanka, że A. przygotował operację, a potem kierował nią z Pomorza.

Ślady, które potwierdzają taką tezę, policjanci znaleźli w billingach z 2002 r. W tamtym czasie A. intensywnie kontaktował się z jednym numerem w sieci Idea. Z tego telefonu dzwoniono w lutym 2002 r. do Jacka K., aresztowanego wspólnika Krzysztofa Olewnika. 17 lutego 2002 r. sam A. zatelefonował do Jacka K. (co autor policyjnej analizy opatrzył wykrzyknikiem). Kolejne ślady są równie wyraźne: Andrzej A. często dzwonił do firmy żony Wojciecha Franiewskiego, herszta bandy porywaczy.

A. kontaktował się też intensywnie z Rafałem K. "Farbowanym", bandytą z grupy mokotowskiej. Rzecz w tym, że "Farbowanego" i młodego Olewnika łączyła bliska znajomość z Izabellą L. Ta zeznała w śledztwie, że K. wiele razy pytał ją o Olewnika.

Kim jest Rafał K.? Do niedawna był prawą ręką gangstera Zbigniewa C. "Daksa", jednego z bossów grupy mokotowskiej, która zajmowała się m.in. uprowadzeniami dla okupu. W 1999 r. razem z "Daksem" i Krzysztofem Mrozowskim "Fraglesem" został zatrzymany na próbie wymuszenia długu (kartkę z namiarami do "Fraglesa" policja znalazła w 2005 r., gdy zrobiła przeszukanie w domu Jacka K.). Z informacji "Dziennika" wynika, że "Farbowany" siedzi w areszcie podejrzewany o udział w akcjach gangu i zlecenie zabójstwa.

Analiza billingów Andrzeja A., który z Łeby miał kierować przekazaniem okupu, udowodniła jeszcze jedną rzecz. A. miał kontakty ze złodziejem Maksymilianem Z. specjalizującym się w kradzieżach bmw. Złodziej ten przed uprowadzeniem kontaktował się z Olewnikiem, a po uprowadzeniu z jego wspólnikiem Jackiem K. Wniosek: Jacek K. miał kontakty z ludźmi zamieszanymi - według policji - w porwanie.

>>>Kim jest Jacek K.? - poznaj sylwetkę "przyjaciela" Olewnika

W analizie pojawia się jeszcze jeden trop: numer telefonu osoby, która była zamieszana w zorganizowanie przekazania okupu. W raporcie pojawia się służbowy numer pracownika Miejskiego Przedsiębiorstwa Robót Drogowych (MPRD). Właściciel telefonu kręcił się wokół miejsca przekazania pieniędzy. Według policjantów ten człowiek ustawia na Trasie Toruńskiej lampki, obok których Danuta Olewnik miała zrzucić torbę z okupem. Potem jego telefon loguje się w okolicach domu Franiewskiego. Po zatrzymaniu Franiewskiego w jego notesie znaleziono ten sam numer telefonu z nazwiskiem pracownika MPRD. Prokuratura nie udziela informacji o osobach, których nazwiska pojawiły się w raporcie z 2006 r. Nie wiadomo, czy były przesłuchiwane. Nie została podana wiadomość o postawieniu zarzutów którejś z osób, o których piszemy.

Jak w śledztwie została wykorzystana analiza? Tego nie wie też rodzina Olewników. Jej pełnomocnik Ireneusz Wilk powiedział nam: "Dokument jest arcyciekawy. Pokazuje, że grupa porywaczy nie ograniczała się jedynie do bandy Franiewskiego. Co zrobiono z policyjną analizą? Nie wiem. Nieudzielano nam takich informacji."