Palikot oskarża PiS o finansową zapaść
"Spójrzmy na sprawę z innej strony: dla rządu posiadającego zasoby europejskiej waluty jej przewalutowanie w bardzo korzystnym momencie może być i będzie bardzo opłacalne. To biznesowa gratka" - pisze Janusz Palikot o pomyśle premiera. Tusk chce sprzedać euro, gdy jego kurs przekroczy 5 zł. Palikot oskarża też PiS, że przespało szansę na wejście do strefy euro.
- Palikot: Nie jestem obibokiem
- Palikot: Mama bliźniaków królową Polski?
- Palikot: PiS to teraz Platforma bis
- PO ma dwóch kandydatów na miejsce Czumy
- "Spekulanci wypompują 50 mld dolarów"
- Minister finansów zrugał Kaczyńskiego
- Palikotowi urodziła się córka
- Palikot: będę siedział na Rakowieckiej
- Palikot przeżył w samolocie to, co Rokita
- Palikot o TVP: Rozwalić to szambo!
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie jest zadaniem rządu interwencja na rynkach walutowych - to kompetencja prezesa Skrzypka i Narodowego Banku Polskiego - nie powinno się zatem oczekiwać od premiera, że podejmie ryzyko spekulacji walutowych" - pisze Palikot na swoim blogu na onet.pl.
Poseł cieszy się jednak z możliwości sprzedaży euro po 5 złotych. Uważa, że może to być świetny interes dla rządu. "Z kolei większa podaż euro na polskim rynku oznacza zmniejszenie ceny, a to jest przecież jednym z celów polityki finansowej - stabilizacja kursu narodowej waluty na optymalnym dla eksporterów i importerów poziomie" - uważa Palikot.
"Można się spierać, jak wczoraj pani poseł Aleksandra Natalli-Świat przed kamerami TVN 24, czy sprzedaż waluty jest interwencją, czy spekulacją - jak zwał tak zwał, dla nas liczyć się powinien ostateczny efekt. Tego jednak pani poseł nie chciała zauważyć: każdy pretekst, żeby walnąć w rząd, jest dobry" - pisze poseł PO i przechodzi do ataku na PiS.
"Inna sprawa, że ta gorąca dyskusja o bieżącym kursie waluty narodowej trąci mi odrobiną hipokryzji. Przypominam, że gdy złotówka była bezzasadnie silna, a eksporterzy rwali włosy z głowy, bo jej siła czyniła eksport nieopłacalnym, nikt politycznego ani medialnego larum nie podnosił. Wówczas koszty kredytów we franku były niskie i oczywiście nikt z tego powodu też nie płakał" - przypomina Palikot.
"Dziś, w odwróconym trendzie, krzyk jest gigantyczny, choć np. historia lat 2002 - 2004 i ówczesnych ataków spekulacyjnych pokazała, że do skoków wartości walut powinniśmy się przyzwyczaić lub… zmienić walutę. Czy tamte doświadczenia nauczyły nas czegokolwiek? Otóż nie. W 2006 roku mieliśmy znakomity czas, by tak jak Słowacja podjąć decyzję o wejściu do strefy euro. Mieliśmy gospodarczą koniunkturę, wzrost PKB, dobrą i stabilną złotówkę, perspektywy i… mieliśmy rząd eurofobów z Kaczyńskim, Lepperem i Giertychem. Przegraliśmy tamten czas, tamtą szansę" - twierdzi poseł PO.
Palikot kończy: "Dzisiaj Natalli-Świat wylewa krokodyle łzy, ale to wówczas trzeba je było wylewać! Nad pasywnością własnego rządu".





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!