Dorn: Odszedłem przez Kaczyńskiego
Choć minął już rok, Ludwik Dorn dopiero teraz ujawnił kulisy swej dymisji ze stanowiska szefa MSWiA. To przez "niemądre i szkodliwe decyzje" prezesa PiS i zarazem ówczesnego premiera Jarosława Kaczyńskiego. "Zawsze uważałem, że mam obowiązek przeciwstawić się premierowi, gdy ten żąda ode mnie postępku skrajnie niemądrego i szkodliwego" - napisał Dorn na blogu.
- Dorn: Ja do PiS jeszcze wrócę
- Kaczyński nie chce przepraszać Dorna
- "Każdy ma prawo być trochę dziwakiem"
- Dorn: PiS zrobił "uff" po słowach prezesa
- Dorn: Kongres PiS to tylko makijaż
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nigdy nie uważałem, że sfera, którą kieruję jako minister, jest całkowicie autonomiczna wobec premiera. Zawsze uważałem, że mam obowiązek przeciwstawić się premierowi, gdy ten żąda ode mnie postępku skrajnie niemądrego i szkodliwego" - napisał Ludwik Dorn.
"Tak rozumiem lojalność wobec swoich zwierzchników i tak rozumianej lojalności oczekiwałem zawsze od swoich podwładnych. A na koniec konieczne zastrzeżenie. Nigdy premier Kaczyński nie naciskał na mnie, bym zrobił coś nielegalnego. Z decyzjami skrajnie niemądrymi i szkodliwymi - to już inna sprawa" - ujawnił były najbliższy współpracownik Jarosława Kaczyńskiego.
A oto kulisy jego dymisji ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych i administracji w lutym 2007 roku. "Pan premier przyjął mnie w obecności panów Ziobry i Kaczmarka i ponowił żądanie, bym doprowadził do mianowania dyrektorem CBŚ wskazanej przez niego osoby albo nie widzi możliwości dalszej współpracy ze mną na stanowisku ministra. (...) Następnego dnia złożyłem dymisję" - wyjaśnił Ludwik Dorn.
"Dziesięć dni później inspektor Marzec został dyrektorem Centralnego Biura Śledczego, a postępowanie dyscyplinarne przeciwko niemu umorzono. Stanowisko stracił w sierpniu 2007 roku w wyniku afery przeciekowej dotyczącej akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa (informował komendanta Kornatowskiego, że pod domem Ryszarda Krauzego są funkcjonariusze CBA)" - tak podsumował całą historię były polityk PiS.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!