"Nigdy nie uważałem, że sfera, którą kieruję jako minister, jest całkowicie autonomiczna wobec premiera. Zawsze uważałem, że mam obowiązek przeciwstawić się premierowi, gdy ten żąda ode mnie postępku skrajnie niemądrego i szkodliwego" - napisał Ludwik Dorn.

"Tak rozumiem lojalność wobec swoich zwierzchników i tak rozumianej lojalności oczekiwałem zawsze od swoich podwładnych. A na koniec konieczne zastrzeżenie. Nigdy premier Kaczyński nie naciskał na mnie, bym zrobił coś nielegalnego. Z decyzjami skrajnie niemądrymi i szkodliwymi - to już inna sprawa" - ujawnił były najbliższy współpracownik Jarosława Kaczyńskiego.

A oto kulisy jego dymisji ze stanowiska ministra spraw wewnętrznych i administracji w lutym 2007 roku. "Pan premier przyjął mnie w obecności panów Ziobry i Kaczmarka i ponowił żądanie, bym doprowadził do mianowania dyrektorem CBŚ wskazanej przez niego osoby albo nie widzi możliwości dalszej współpracy ze mną na stanowisku ministra. (...) Następnego dnia złożyłem dymisję" - wyjaśnił Ludwik Dorn.

"Dziesięć dni później inspektor Marzec został dyrektorem Centralnego Biura Śledczego, a postępowanie dyscyplinarne przeciwko niemu umorzono. Stanowisko stracił w sierpniu 2007 roku w wyniku afery przeciekowej dotyczącej akcji CBA w Ministerstwie Rolnictwa (informował komendanta Kornatowskiego, że pod domem Ryszarda Krauzego są funkcjonariusze CBA)" - tak podsumował całą historię były polityk PiS.