Zakazane protesty podczas szczytu NATO
Władze Krakowa robią wszystko, by nic nie zakłóciło rozpoczynającego się jutro szczytu NATO. Prezydent miasta Jacek Majchrowski zakazał pracownikom zbrojeniówki demonstracji - dowiedział się DZIENNIK. Związkowcy chcieli wyjść na ulice miasta, by walczyć o swoje miejsca pracy.
- MON zabiorą najwięcej pieniędzy
- MON obcina wydatki na szczyt NATO
- Rosną szanse Sikorskiego w NATO
- Klich: Wciąż liczymy na tarczę i patrioty
- Nie ma czym przywieźć gości na szczyt NATO
- Pójdziemy na wojnę z komandosami USA
- Sikorski dobry... na każde stanowisko
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
"Nie dano nam zgody na protest. Powód: pikieta nie może się odbyć ze względów bezpieczeństwa, bo w mieście będzie trwał dwudniowy szczyt NATO" - powiedział nam przewodniczący zbrojeniowej „Solidarności” Stanisław Głowacki.
Związkowcy chcieli bronić swoich miejsc pracy. Są one zagrożone, bo w ramach narzuconych przez premiera oszczędności Ministerstwo Obrony odwołuje kontrakty na dostawy sprzętu bądź renegocjuje już podpisane umowy.
"Solidarność" przemysłu zbrojeniowego szykuje się natomiast do wyjścia na ulice Warszawy 6 marca. "MON nadal nie wie, co z nami będzie. Nie ma żadnego planu. Zdaniem ministra obrony Bogdana Klicha to jest problem resortów gospodarki i skarbu" - mówi Głowacki.
Ministerstwo Obrony zamierza rozpocząć spotkania z przedstawicielami firm zbrojeniowych dopiero na początku marca. Zakończą się one pod koniec tego miesiąca. "Czym mają żyć nasze firmy? Z czego? Już <Łucznik> w Radomiu jest zamknięty, a ludzi wysłano o na urlopy. Jeśli nie będzie zamówień, kolejnym zakładom grozi to samo" - alarmuje Stanisław Głowacki.




















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!