"Nie dano nam zgody na protest. Powód: pikieta nie może się odbyć ze względów bezpieczeństwa, bo w mieście będzie trwał dwudniowy szczyt NATO" - powiedział nam przewodniczący zbrojeniowej „Solidarności” Stanisław Głowacki.

Związkowcy chcieli bronić swoich miejsc pracy. Są one zagrożone, bo w ramach narzuconych przez premiera oszczędności Ministerstwo Obrony odwołuje kontrakty na dostawy sprzętu bądź renegocjuje już podpisane umowy.

"Solidarność" przemysłu zbrojeniowego szykuje się natomiast do wyjścia na ulice Warszawy 6 marca. "MON nadal nie wie, co z nami będzie. Nie ma żadnego planu. Zdaniem ministra obrony Bogdana Klicha to jest problem resortów gospodarki i skarbu" - mówi Głowacki.

Ministerstwo Obrony zamierza rozpocząć spotkania z przedstawicielami firm zbrojeniowych dopiero na początku marca. Zakończą się one pod koniec tego miesiąca. "Czym mają żyć nasze firmy? Z czego? Już <Łucznik> w Radomiu jest zamknięty, a ludzi wysłano o na urlopy. Jeśli nie będzie zamówień, kolejnym zakładom grozi to samo" - alarmuje Stanisław Głowacki.