Polityk pyta dziennikarza
Zwykle to dziennikarz stara się o informacje od polityka. Nad czym pracuje klub, co słychać w partii, kto wystartuje z jedynki do Parlamentu Europejskiego i kogo obsztorcował premier? Ot, proza codzienności politycznego żurnalisty. Często żmudna, nierzadko frapująca. Ale bywają sytuacje, w których role się odwracają i to polityk pyta dziennikarza. O co? Ulubionym pytaniem jest to o informatora.
- Kaczyńscy w Afryce
- Tusk: To ja zaproponowałem PO-PiS
- PiS chce antykryzysowej koalicji z PO
- Konsultant z Londynu zamilkł. Na szczęście
- Glapiński rzecznikiem pałaców?
- Declan "Sprzeczność" Ganley
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Niedziela 2012-05-27

temp. min 1°C max. 26°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Środowy poranek. Sejmowa restauracja Hawełka. Poseł opozycji zaprasza mnie do stolika. "Panie redaktorze, a ta informacja o rozmowie prezydenta z premierem to od kogo?" - ścisza głos. "No przecież panu nie powiem" - odpowiadam. "Dlaczego? Przecież nikomu nie zdradzę, to tylko dla mojej wiedzy" - zarzeka się. Głęboko wzdycham. Zawsze to samo. Sięgam więc do sprawdzonej argumentacji, która przeważnie trafia w sedno: "Załóżmy, że mam taką informację od pana. Chciałby pan, żebym pańskiemu partyjnemu koledze powiedział <tylko dla niego>, że to pan był informatorem?"
Ale taki polityk traci rezon zaledwie na chwilę. "Eeee, nie musi pan mówić redaktorze. I tak wiem, że to od X. (tu pada nazwisko najbardziej nielubianego partyjnego kolegi)" - rzuca. W końcu wiadomo, że i tak polityk wie najlepiej.





















Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!